strona główna
wywiady
artykuły
wydarzenia
fotoblog
linki
kontakt
  dark ambient<>industrial<>experimental<>martial

VILGOĆ > filtr do kawy

"Od czego zacząć?" - powiedział królik w rozmowie z królem w "Alicji w krainie czarów". "Zacznij od początku" - zareplikował gwałtownie król. No właśnie... Oszołomiony dźwiękami projektu VILGOĆ, które bezpardonowo przetoczyły się przez moje uszy, także zadałem sobie to pytanie, zastanawiając się nad pierwszą kwestią o jaką "zahaczę" Harmazego...


vilgoć

FORT LYCK: Vilgoć określasz jako projekt, który stara się zamknąć emocje w radykalnej formule dźwiękowej. Przesłuchując Twoje płyty, niezbyt przyjemne to odczucia...

V: Nie nadużywałbym tutaj określenia "niezbyt przyjemne". Powiedziałbym, że chodzi raczej o cały wachlarz emocji, z których najbardziej wyraziste są te najbardziej skrajne, albo wchodzące najbardziej w głąb naszej osobowości.

- A jakie konkretnie emocje interesują Vilgoć najbardziej?

- Najbardziej te, które są bezpośrednią reakcją na wydarzenia wobec, których jesteśmy bezsilni. To emocje, które najczęściej pojawiają się automatycznie, choć są częścią bardziej złożonego procesu. Mogą one mieć różną formę i charakter, dlatego unikałbym odwoływania się do podziału: "emocje negatywne" / "emocje pozytywne" itp.

- Skąd nazwa "Vilgoć". Ma jakieś szczególne znaczenie?

- Nazwa "Vilgoć" powstała oczywiście z inspiracji wilgocią, jako czynnika, który występuje we wszystkich procesach odpowiedzialnych zarówno za rozwój, wzrost, jak i procesach odowiedzialnych za rozpad. Sam rzeczownik w kontekście erotyki automatycznie nasuwa skojarzenia o charakterze perwersyjnym. Wiele osób w ten sposób najczęściej interpretuje nazwę mojego projektu. Dla mnie osobiście wilgoć to coś, co wzbudza we mnie awersję i wstręt. Sama nazwa nie charakteryzuje w sposób bezpośredni mojej muzyki.

- Funkcjonujesz na scenie eksperymentalnej elektroniki już bardzo długo. Nagrałeś sporo utworów, zagrałeś niemało koncertów. Jak porównałbyś czasy swoich początków, a tymi obecnymi. Co Ci się bardziej podoba teraz, a co było fajniejsze kiedyś?

- To bardzo złożona kwestia. W dzisiejszych czasach postęp technologiczny znacznie ułatwia, ale przede wszystkim usprawnia proces tworzenia i realizowania muzyki. Dla mnie jest to istotna kwestia. Widzę w tym wiele pozytywnych aspektów. Dostępność do muzyki we wszelkich jej formach jest w chwili obecnej niemalże nieograniczona. Tego wszystkiego nie było w latach 90-tych. Muzyka industrialna w Polsce, rzecz jasna, miała zupełnie inne oblicze. Bardzo trudnym jest porównywać tamte czasy do dzisiejszych. Zabrzmi to jak truizm, ale po prostu wtedy było inaczej. Byliśmy ukształtowani przez zupełnie inne okoliczności i możliwości na miarę tamtych czasów. Podobnie jest dzisiaj. Otaczająca nas rzeczywistość sprawia, że funkcjonujemy wśród innych okoliczności i możliwości. Która była lepsza, a która gorsza? Ciężko odpowiedzieć. Dziś spoglądam na to przez pryzmat przeszłości i wspomnień. To nieco zniekształcony obraz. Pamiętam same najlepsze rzeczy. Zarówno wtedy jak i dziś wciąż jednak irytuje mnie to samo - głupota, która ogranicza niektórym myślenie. Konfrontacja z nią często doprowadza mnie do szału, rodzi we mnie bezsilność.

vilgoć

- Zaczynałeś w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. Co Cię w dalszym ciągu trzyma przy tej, co tu dużo mówić - dość niszowej muzyce?

- Ciągła i nieustanna potrzeba by eksploatować własne dążenia w strukturach dźwiękowych, które pozostawiają trwały ślad w mojej świadomości.

- Jak określiłbyś w paru zdaniach o czym są płyty projektu Vilgoć. Twoje dźwięki nie pozostawiają obojętnym. Taką muzykę można albo kochać albo nienawidzić....

- Dziękuję za tą ocenę. Dotychczasowe wydawnictwa Vilgoci: "Wypełnienie", "Ubytki", "Odejdź" faktycznie koncentrują się wokół kilku motywów przewodnich. Są nimi: frustracja, rezygnacja, wycofanie. Zawsze podkreślałem, że muzyka Vilgoci przypomina coś na kształt filtru w ekspresach do parzenia kawy. Odsącza wszystkie negatywne i toksyczne elementy, po czym wydobywa je na zewnątrz. Stąd też Vilgoć muzycznie i tekstowo jest projektem poruszającym się w dość skrajnej stylistyce, ale nie dla epatowania samą ekstremalnością, lecz dla efektu końcowego, który pojawia się u słuchacza w momencie, gdy przesłuchiwanie mojej płyty dobiegnie końca. W czasie powrotu do codziennego, z pozoru prozaicznego życia. Vilgoć to projekt, który podejmuje próbę zamykania emocji w stylistyce dźwiękowej, ale taka próba w moim wykonaniu jest zawsze ułomna. Zawsze jest więc deformacją, która rodzi uniwersalność przekazu, ale i wtórność. Generowanie dźwięków i tworzenie z nich kompozycji jest dla mnie czymś twórczym i dynamicznym, wywołującym we mnie zmiany. Na zewnątrz, w odbiorze słuchacza to może być po prostu kolejna, mierna kopia dokonań w obrębie Power Electronics/ Harsh Noise. Prawda standardowo lokuje się gdzieś pośrodku.

- Chciałbyś, aby noise czy harsh noise miał szersze grono odbiorców, a co za tym idzie większy nakład płyt, większą liczebność publiki na koncertach?

- Tak. Nie jestem zwolennikiem tworzenia sztucznej elitarności. Wzrost popularności tego gatunku automatycznie pociąga za sobą większą liczbę publikacji nagrań o rozmaitej jakości. To zupełnie naturalny proces. Dobre wydawnictwa zaistnieją i obronią się same, przechodząc do historii. Jest niezwykle miłym i ciekawym spotykać nowych, nieznanych ludzi, którzy zarażeni pasją wokół muzyki noise, widzą w tym sposób na realizację własnych zainteresowań. Bardzo ubolewam nad próbami budowania wokół harsh noise wall sztucznego elitaryzmu. Liczę, że z biegiem czasu ulegnie to zmianie.

- Jak duża wagę przywiązujesz do sprzętu jakiego używasz? Jest dla Ciebie czymś bardzo istotnym, czy może raczej to sprawa drugorzędna, środek do osiągnięcia celu...? Można poznać Twój "arsenał"?

- Przywiązuję coraz większą wagę do sprzętu, ponieważ zacząłem zauważać i odczuwać możliwości, jakie może oferować bardziej technologicznie zaawansowane urządzenie. Ograniczają mnie niestety względy budżetowe, a to z kolei sprawia, że używam średniej jakości sprzętu mieszczącego się raczej w strefie niskobudżetowej. Instrumentarium, którego używam często ewoluuje z powodu licznych uszkodzeń podczas występów na żywo. Obecnie mój w miarę stały skład to: mikser marki Behringer 1002 FX, procesor efektów: KORG Mini Kaos Pad i kilka efektów: BOSS OD 20, BOSS Metal Zone, DOD Supra Distortion, DOD FX Distortion, DIGITECH D7 Distortion. Do tego posiłkuję się Generatorem Szumu Błękitnego, 2 mikrofonami kontaktowymi typu "piezzo". Wcześniej używałem tradycyjnych mikrofonów estradowych i kawałków cegły. Każde instrumentarium pełni rolę pomocniczą, ale ja nie traktowałbym go jako sprawy drugorzędnej.

vilgoć

- Czego słuchasz w "cywilu" ?

- Bardzo wiele i to zróżnicowanych gatunków muzyki. Nie przeszkadza mi ani nie razi jakaś konkretna forma muzyki. Obecnie uległem bardzo silnej i trwałej fascynacji nurtem określanym mianem HNW czyli Harsh Noise Wall. Dokonania wykonawców z tego kierunku będą kształtowały i inspirowały w nadchodzącej przyszłości muzyczną drogę projektu Vilgoć.

- A co Ci się najbardziej podoba w nurcie HNW ?

Harsh Noise Wall wyłonił się jako specyficzny odłam w obrębie gatunku określanego mianem Harsh Noise. Jako kierunek muzyczny definiuje się w następujących hasłach: "no ideas, no change, no development, no entertainment, no remorse". Dla mnie osobiście HNW stanowiło całkowity odwrót z drogi obranej przez Harsh Noise. Zamiast brutalności i dynamiki, całkowite wycofanie w statyczność i monotonię. Zamiast rozbudowanej i ekspansywnej architektury dźwięków - odejście w kierunku minimalizmu dźwiękowego, na rzecz świadomej izolacji, celowego zapadnięcia się do wewnątrz, implozji. Warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden walor nurtu HNW, jakim jest stan częściowej deprywacji sensorycznej możliwy do odczuwania w wyniku "zanurzenia się w ścianę" lub następujący zaraz po skończonej sesji odsłuchiwania HNW. Wielu artystów świadomie dąży do uzyskania takich efektów, jak chociażby Romain 'Roro' Perrot [VOMIR]. Dziś chyba już najbardziej reprezentatywny twórca tego nurtu, który proponuje uczestnikom swoich koncertów wkładanie na głowę plastikowych worków, celem wzmocnienia efektu izolacji i oddziaływania muzycznych ścian hałasu. To oczywiście moja subiektywna i ogólnikowa interpretacja tego wszystkiego. Od samego początku HNW ze względu na estetykę i limitowane wydawnictwa wpisał się w pewną formę artystycznego hermetyzmu, zamkniętego kręgu, który muzycznie skazany jest na powtarzalność, albo może raczej niezmienność. Dla mnie jest to formuła, która całkowicie pokrywa się z kierunkiem moich poszukiwań. Wycofanie, implozja, świadoma bezdeń czystej formy hałasu.

- Czy to właśnie ten kierunek zdominuje teraz dźwiękowy obraz płyt Vilgoci?

- Tak. Bez wątpienia Vilgoć będzie głównie projektem HNW, aczkolwiek nie wykluczam innych form wyrazu. Zdecydowanie jednak ta stylistyka jest w tej chwili najbardziej dla mnie inspirująca.

- Jakie masz najbliższe plany jeśli chodzi o Twój projekt?

- Nakładem netlabelu - Hum And Hiss ukazało się właśnie pierwsze wydawnictwo projektu Vilgoć w stylistyce HNW pt. "Berlin". Wkrótce wytwórnia Beast Of Prey wyda split: VOMIR/I AM A SLUT/ VILGOĆ, który stanowi dla mnie rzecz niebywałą. Zawsze marzyłem o wydaniu wspólnej płyty z tymi projektami. Zaraz potem split z DEAD BODY COLLECTION - kultowym projektem HNW z Serbii. Na koniec długo przeze mnie oczekiwany krążek z projektem AZBEST. Na rynek wypuści go wytwórnia LSD rec. To właśnie od wydawnictwa tej stajni - VOMIR/SELYMES VIRAGSZIROM rozpoczęła się moja fascynacja HNW. Szkoda, że ten drugi projekt wycofał się z działalności artystycznej. Może jeszcze powróci? Poczekam. Przewidywane są także dwa ciekawe wydawnictwa, które wyda Somnolent Shelter. Zaproponowano mi również nagranie utworu na składankę sygnowaną nazwą SOINOISE. Liczę, że wszystkie te przedsięwzięcia dojdą do skutku. Odnośnie planów koncertowych to sprecyzowany mam na razie jeden występ, prawdopodobnie już w lutym 2011 w Łodzi. Mam nadzieję, że to nie jedyny mój gig w obecnym roku.

- Dzięki za wywiad

Rozmawiał Arkadiusz Zacheja




powrót do WYWIADY >>>

strona główna
wywiady
multimedia
naszywki
kontakt









copyright