strona główna
wywiady
artykuły
wydarzenia
fotoblog
linki
kontakt
  dark ambient<>industrial<>experimental<>martial

SIEKIERA > mocno, brutalnie i potwornie

GITARA POZBAWIONA STRUN

Siekiera opierała swój kunszt wykonawczy na ekspresji doprowadzonej do ekstremum. Tak było w pierwszym, najbardziej punkowym etapie działalności. Później do głosu doszedł szereg innych inspiracji, nowa fala, wyraźne fascynacje Killing Joke i Joy Division. Wizytówką zespołu stała się gitara pozbawiona połowy strun. W efekcie generowane brzmienie dalekie było od normalności. Jeżeli bowiem w pierwszym etapie działalności, przy tych trzech strunach, instrument strojony był tradycyjnie, to później strój gitary odbiegał od wszelkich przyjętych ówcześnie norm. .


siekiera

POWSTAŁA ABY STRASZYĆ

Zespół Siekiera powstał aby straszyć. Takie przynajmniej wrażenie odnieśli organizatorzy jarocińskiego festiwalu w 1984 roku, którzy w promocyjnym folderze puławską kapelę zaprezentowali jako czterech uroczych bestialców, najbardziej ortodoksyjnych punków jakich znamy. Strach przed nimi nie pozwala nam więcej o nich pisać. Wystarczyło spojrzeć na festiwalową scenę żeby stwierdzić, że przesady w tych słowach nie ma ani trochę. Przeraźliwie wyglądający młodzieńcy z rosłymi, niemal dwumetrowymi Budzyńskim i Adamskim na czele. Pierwszy z imponującym irokezem, drugi z ogoloną na łyso głową i dziwacznie przystrzyżoną brodą. Sama muzyka także nie pozostawiała obojętnym. Tak ostrego punk rocka nikt w Polsce wtedy nie grał. Siekiera zawiązała się zaledwie pół roku przed festiwalem, nie zdążyła więc przyzwyczaić słuchaczy do swoich dźwięków. Publika jarocińska była pod wrażeniem bezkompromisowości i dzikości muzyki puławszczan. Jak wspomina Budzyński chodziło o maksymalną ekspresję. Bez protestów, bez polityki. Musiało być jak najmocniej, jak najbrutalniej i jak najpotworniej.

ZALANE KRWIĄ I ŚMIERCIĄ

Czteroletnia działalność Siekiery, głównie za sprawą niepowszedniego podejścia do muzyki i występu scenicznego, odcisnęła niemałe piętno na ówczesnej scenie. Image, brutalne kompozycje, doprowadzony niemalże do absurdu minimalizm tekstów, przeraźliwie wyryczanych, zalanych krwią, przesiąkniętych wojną, śmiercią i innymi okropieństwami w tamtych czasach mogły szokować. Wgnieciona w ziemię publika podczas pierwszego oficjalnego siekierowego koncertu w warszawskim Remoncie długo nie mogła dojść do siebie. Adamski zakładając kapelę przyjął dla niej niecodzienną maksymę przewodnią wyrażającą się w słowach: Nie zabijajcie pierwotnych odruchów; one was wyzwolą. Siekiera to przekazywanie energii, wywoływanie przeżyć jakich zniekształcona rzeczywistość nie jest w stanie ludziom zapewnić. Tu i ówdzie pojawiała się idea dezynfekcji-odkażanie z drobnoustrojów, gdzie odkażanym jest człowiek, zaś bakteriami wszystko to co przeszkadza mu w spontaniczności i autentyzmie. To, że się robi jakąś sztukę, sam ten fakt, to już jest walka z systemem. Nie chodzi tu jednak o politykę czy coś takiego. Chodzi o to, że systemem jest wszystko co niedoskonałe i co tak naprawdę nie zasługuje na uwagę. Ponieważ jednak działa, to jedyną reakcją na owo działanie jest dezynfekcja.

DO GRANIC DESTRUKCJI

Gdy wszyscy wokół, czołowe polskie kapele śpiewały o wojnie atomowej, wyścigu zbrojeń czy komunistycznej rzeczywistości, Adamski formułował swoje wersy zdecydowanie odmiennie. Nie wypowiadał się w niczyim imieniu, nie wprowadzał obowiązujących wtedy podziałów na "my i wy", dystansował się od politycznych bredni i protestowania. Przekaz tekstowy nie dla wszystkich był czytelny i zrozumiały, ale jak słusznie przekonywał Adamski-sztuka to nie wygodnictwo, nie wystarczy tylko usiąść w fotelu, włączyć gramofon i wszystko będzie jasne: tekst może dotrzeć do słuchacza tylko w stanie ciągłego transu. Jego treść staje się wtedy łącznikiem między człowiekiem, a kosmosem. Słowa przez częste ich powtarzanie mają wprowadzić słuchacza nawet w taniec. Dopiero wtedy lakoniczność i niejasność zostaje rozwiana, a treść nie wynika już wyłącznie z niedopowiedzeń. Adamski zawsze uważał swoje teksty za poezję w której nie ma żadnych praw ani problemów, wartościowania czy coś jest pozytywne czy nie, moralne czy niemoralne. Punktem wyjścia jest anarchia, która gwarantuje wolność absolutną bez ograniczeń i skrępowań. To miało działać na zasadzie duchowego uwolnienia aż do granic destrukcji i chodziło o tak dużą ekspresję, która u słuchających wyzwalałaby podobne emocje oczyszczające.

POROZRZUCAĆ LUDZI PO PODŁODZE

Nie jestem pewien czy do muzycznych kawalkad Siekiery pasowałby krok tanga argentyńskiego. Wielkim nietaktem jednak było zachowywanie bierności w trakcie koncertowych występów zespołu. Wszak siekierowych tekstów nie można było odbierać inaczej niż tańcząc. Adamskiemu bardzo zależało na aktywnym ruchu scenicznym: Jest to tak ważny rodzaj ekspresji, chyba najpiękniejszy ... Chciałbym żeby ludzie na koncercie bardzo ostro tańczyli. Żywa reakcja na muzykę! Taniec, taniec! Marzę o takim całonocnym koncercie, który by ludzi zupełnie porozrzucał po podłodze...

Arkadiusz Zacheja

PS. Cytaty pochodzą z archiwalnych wywiadów udzielonych równie archiwalnym pismom NON STOP i MAGAZYN MUZYCZNY.

strona główna
wywiady
multimedia
naszywki
kontakt






copyright