strona główna
wywiady
artykuły
wydarzenia
fotoblog
linki
kontakt
  dark ambient<>industrial<>experimental<>martial

SEALED IN BLOOD > cywilizacyjny szum natury

Sealed In Blood to doskonała harmonia delikatnych pieśni natury i turkotu przemysłowego gwaru. Echo życia niewielkiego miasteczka położonego w dolnośląskim zagłębiu miedziowym. Projekt ma już na swoim koncie kilka ciekawych wydawnictw. Rozmawialiśmy jednak nie tylko o muzyce...


sealed in blood

FORT LYCK: Sealed In Blood to projekt działający już od kilku lat. Nie jest jeszcze powszechnie znany, nawet w "mrocznych" kręgach. Mógłbyś zatem przybliżyć nieco jego "założenia"?

Sealed In Blood: Projekt założyła GodNeptun jesienią 2003 roku. Nosił tą samą nazwę. Pierwsze demo nazwane "Ilumination" było z założenia minimalistycznym synth dark ambientem. W 2004 roku GodNeptun zarejestrowała trzy utwory, które miały znaleźć się na splicie z moim projektem. Nie doszło jednak do niego i każdy skupił się na tworzeniu własnych dźwięków. Rok później utwory, które stworzyła GodNeptun wzbogaciłem o klawisze oraz różne odgłosy i siłą rzeczy stałem się pełnoprawnym członkiem projektu. Doszliśmy do wniosku, że będziemy tworzyć pod szyldem Sealed In Blood.

- Co spowodowało, że GodNeptun straciła zainteresowanie dalszą współpracą?

- Mówiąc szczerze, po dziś dzień tego nie wiem. Nie mam pojęcia co blokuje ją przed tym aby się otworzyć ze swoimi, moim zdaniem bardzo dobrymi i udanymi pomysłami. Może to i nawet dobrze, bo poszedłem swoją drogą i samodzielnie tworzę coś co zawsze chciałem, czyli mroczny dark ambient oparty o fascynujące dźwięki, które znam praktycznie od urodzenia, ze względu na górniczo-przemysłowy charakter mojego małego specyficznego miasteczka. Była jeszcze jedna próba dołączenia GodNeptun do projektu. Okazała się jednak nieudana i niepotrzebna.

- Jak rozumiem Polkowice zawsze miały i nadal mają duży wpływ na to co tworzy Sealed in Blood? Bardzo duża część dobrych dark ambientowych i industrialowych projektów rodzi się właśnie w przemysłowych i górniczych okolicach...

- Tak to prawda lecz Polkowice nie są takim typowym górniczo-przemysłowym miejscem. W odróżnieniu od Górnego Śląska nie mamy tu potężnych aglomeracji, a kopalnie jak i samo miasto oraz inne zakłady przemysłowe są miejscem dość odosobnionym, otoczonym przez lasy i wzgórza dalkowskie. Mamy tutaj wręcz do czynienia z wdzieraniem się ludzkiej cywilizacji w naturę i na odwrót. Co do pierwszej części Twojego pytania, nie wyobrażam sobie tworzenia Sealed In Blood w innym miejscu niż Polkowice (przynajmniej na ten czas). Jest jedno miejsce w lesie, za "Rudną Główną" (zespół szybów górniczych) niedaleko przepompowni na staw osadowy, które jest wręcz magiczne. Wydobywające się z ZWRów (zakład wzbogacania rudy) z szybów skipowych i wentylacyjnych - dźwięki, hipnotyzują. Echo po lesie roznosi się kilometrami. Jest to idealne miejsce, inspirujące w tworzeniu muzyki dark ambientowej i to właśnie staram się odzwierciedlić tworząc w Sealed In Blood. Miałem również szczęście i przyjemność pracować w kopalni ZG "Rudna", skąd pochodzi większość sampli wykorzystywanych w mojej muzyce.

- Oprócz muzyki spore wrażenie robi oprawa graficzna okładek Sealed In Blood. To bardzo mocny punkt Twoich wydawnictw...

- Prawie wszystkie okładki wykonał Krzysztof Chorąży , za co jestem mu cholernie wdzięczny! Jest on jedną z nielicznych osób, która dokładnie rozumie o co mi chodzi. Jedną oprawę na kasetowe wydawnictwo wykonał Radunir z No Angels Production, która również jest ciekawa i wyjątkowa. Sam nie posiadam umiejętności tworzenia grafik (chociaż powoli się uczę), więc polegam na pomocy innych, rozumiejących moje sugestie. Myślę, że okładki w pełni odzwierciedlają tworzoną muzykę, są równie monumentalne co mroczne i pasują dokładnie do tematyki tytułów płyt Sealed In Blood.

- Co jest dla Ciebie najważniejsze w tworzonej muzyce ?

- Chcę odzwierciedlić jak najlepiej to co mam w zamyśle danego utworu lub płyty. Przede wszystkim swoją muzyką obrazuję takie zjawiska jak natura i dźwięki jej towarzyszące np. las, noc, różne pory roku, pradawne rytuały, mgła, krypty, cmentarze, opuszczone budynki, stare hale, bunkry, kopalnie oraz resztę intrygujących mnie zagadnień. Inspiracji jest wiele. Tak naprawdę nie ma najważniejszych elementów, wszystkie są istotne na tym samym poziomie i staram się by współgrały ze sobą i wzajemnie uzupełniały. Po prostu kocham to co robię i staram się wykonywać najlepiej jak potrafię. Myślę, że to jest najważniejsze.

- Która według Ciebie płyta Sealed In Blood jest najbliższa ideałowi i temu co chcesz osiągnąć w materii muzycznej?

- Nie wiem czy kiedykolwiek osiągnę ideał, ale może to i dobrze, bo będzie mnie to napędzać przy nagrywaniu nowych, lepszych rzeczy. Jeśli chodzi o płyty to każda następna niesie ze sobą coś nowego. Wszystkie lubię tak samo. Co prawda nie ma w tym nic oryginalnego, że z upływem czasu chciałoby się wiele rzeczy zmienić, nagrać jeszcze raz, czy bardziej się przyłożyć, ale wtedy wszystko straciłoby swój urok. Wydaje mi się, że takie zabiegi ulepszania utworów (poza poprawą dźwięku rzecz jasna) są niepotrzebne. Nie staram się być na siłę oryginalny. Wszystko co do tej pory nagrałem było szczere i takie niech pozostanie. Na pewno moim marzeniem i ideałem jest nagrywać na żywo każdy utwór z osobna, a to w bunkrze, a to w kopalni, a to wśród starych dębów przy pełni księżyca czy też w blasku pochodni we mgle. (śmiech) Chciałbym także do każdego z utworów zrobić klip, co jest wykonalne, ale mało realne na ten czas.

- W Twoich kompozycjach spokojne odgłosy natury współgrają z natarczywymi dźwiękami cywilizacyjnymi i przemysłowymi. Czy w realnym życiu oba te światy również mogą harmonijnie istnieć?

- Jasne! Przyjedź do Polkowic w spokojną bezwietrzną pogodę. Zaprowadzę Cię w takie miejsca, że odpowiedź na to pytanie sam usłyszysz. Wielokrotnie zatrzymuję się w takich okolicach by dźwięki hipnotyzowały mój umysł. Kilka z nich zarejestrowałem i dopasowałem do swoich utworów bez jakiejkolwiek przeróbki. Zdecydowana większość ludzi nawet nie zauważa tego co się wokół nich dzieje. Kiedyś miałem okazję wsłuchiwać się jednocześnie w odgłosy wyziewów z otworów wentylacyjnych, szumu zsypywanego urobku do silosów oraz ryczących saren, głosów polnych i leśnych stworzeń, a do tego trzasków drwa w ognisku, które rozpaliłem. Szkoda że nie mam odpowiedniego sprzętu by móc zarejestrować to wszystko na raz. Takie dźwięki to dla mnie katharsis.

- Opuszczone kopalnie, bunkry, stare fabryki. Pasjonują Cię tego typu budowle? Sealed In Blood doskonale oddaje atmosferę takich wnętrz.

- Oczywiście. Jak byłem dzieckiem, dziadkowie praktycznie codziennie chodzili ze mną na spacery w okolice kopalni i lasów. Te miejsca mnie uspokajały. Gdy byłem nastolatkiem, wieczorne wypady w okolice szybu R3 były normą. Do tej pory w zasadzie nic się nie zmieniło. Od jakiegoś czasu jeżdżę w odludne i odosobnione miejsce w samym środku gęstwiny, gdzie stoją opuszczone bunkry. Pracując w kopalni, przez dziewięć miesięcy zjeżdżałem 1100 metrów pod ziemię, więc praca zawodowa była dla mnie przyjemnym z pożytecznym.

sealed in blood

- Pracowałeś w kopalni... A czym się teraz zajmujesz poza tworzeniem muzyki?

- Praca w kopalni to było spełnienie marzeń i miałem zamiar iść dalej w tym kierunku. Niestety nic co dobre nie trwa wiecznie, a znalazło się kilku skurwysynów, którym przeszkadzało, że praca w jakiej się w pełni odnajdywałem sprawiała mi przyjemność i sztucznie się mnie pozbyli. W tej chwili tułam się od zakładu do zakładu w nadziei, że kiedyś wrócę do kopalni. Poza pracą zawodową mam cały wachlarz zainteresowań, z czego na pierwszym planie jest muzyka różnego rodzaju, której słucham nagminnie. Oprócz Sealed In Blood skupiam się też na moim pierwotnym projekcie Goat Thron. Jest to nieco inne, bardziej radykalne podejście do muzyki, gdzie umieszczam swoje skrajne emocje poprzez połączenie mrocznych industrialnych dźwięków z noise/ power electronics i dark ambientowym tłem. Całość jest gdzieniegdzie ubarwiona silnie przesterowanym lub growlowym wokalem. Prowadzę też małe podziemne wydawnictwo, w którym wydaję swoje płyty. Poza muzyką, bez której nie wyobrażam sobie życia, jestem zwykłym szarym "Kowalskim", który czyta, ogląda, przemieszcza się, uprawia sport i ... hoduje rybki akwariowe ( śmiech ). Gdybym miał z osobna opowiadać o swoich zainteresowaniach, zajęłoby to zbyt dużo czasu i miejsca.

- Niedawno nagrałeś swoją trzecią, pełnowymiarową płytę. Myślisz o następnej ?

-Oczywiście i już mam kilka pomysłów, które prędzej czy później zrealizuję. Na razie skupiam się na poszukiwaniu wydawcy "Coemeterium", bo taki tytuł nosi nowy materiał Sealed In Blood. Jest to najmroczniejszy album jaki wyszedł pod tym szyldem, bardzo mizantropijna, grobowa atmosfera. Użyłem tutaj wielu dźwięków wykonanych na "kopalnianych instrumentach", "gongach" własnej roboty. Są też metalowe zgrzyty, jęki i inne niestandardowe rozwiązania. Kolejny materiał będę starał się utrzymać w podobnym klimacie, z równie oryginalnymi elementami. Myśl przewodnia będzie jednak nieco inna, bardziej rytualna . To na razie luźne plany bo w międzyczasie wszystko się może zmienić. Dużo będzie zależało jak zwykle od czynników zewnętrznych, ilości dysponowanego czasu etc.

- Znamy najbliższe plany Twojego projektu. Czego Ci zatem życzyć? Co chciałbyś jeszcze przekazać czytelnikom Fortu Lyck?

- W zasadzie tylko zdrowia (śmiech). Cała reszta zależy wyłącznie ode mnie i wspomnianych czynników zewnętrznych. Nie mam specjalnych życzeń. Krótko mówiąc, najważniejsze jest to, że spełniam się w tym co robię i oby nikt i nic tego nie zakłóciło. A co do drugiej części pytania, to nie mam zielonego pojęcia. Hmmm... Wspierajcie prawdziwe podziemie! Pozdrawiam!

- Dzięki za wywiad

Rozmawiał Arkadiusz Zacheja




powrót do WYWIADY >>>

strona główna
wywiady
multimedia
naszywki
kontakt







copyright