strona główna
wywiady
artykuły
wydarzenia
fotoblog
linki
kontakt
  dark ambient<>industrial<>experimental<>martial

XV Parówek > noise jest moją obsesją

Mało jest tak wytrwałych projektów jak XV Parówek. Stojący na jego czele - Bartek Kalinka eksperymentuje z dźwiękami już od ponad szesnastu lat. Kolejne etapy swoich muzycznych działań dokumentuje licznymi wydawnictwami. Dzięki temu XV Parówek to obecnie kanon na krajowym poletku noise.


XV Parowek

FORT LYCK: Twój projekt XV Parówek ma już 16 lat. Przez ten czas stworzyłeś tak dużo nagrań, że trudno je wszystkie policzyć. Co powoduje, że nadal "rajcuje" Cię ta muzyka ?

Bartek : Często zastanawiam się co innego mógłbym robić. Praca z muzyką wspiera moją równowagę psychiczną i trudno ją zastąpić. Daję sobie natomiast luz jeśli chodzi o osiąganie czegokolwiek. To daje razem układ, który ciągle rozsypuje się i buduje na nowo. Jest bardzo trwały. Często czuję znużenie całą albo prawie całą muzyką, którą znam. Później jednak pojawiają się nowe pomysły. Nie mam na to wpływu. Przyzwyczaiłem się też do dużej krótko i średnioterminowej zmienności moich zainteresowań, co paradoksalnie powoduje, że w długim terminie ta zmienność zanika.

- Tworzenie muzyki wspiera Twoją równowagę psychiczną. Czy coś powoduje, że ją czasami tracisz?

- Noise jest moją obsesją. Tracę równowagę, gdy jestem od niego daleko. Mam tego świadomość i jak wspomniałem - zastanawiam się czy mógłbym znaleźć inną równowagę. Nawiasem mówiąc nie uważam, żeby twórczość artystyczna była czymś szczególnie szlachetnym. Poza tym, jeśli jest ona odtrutką na jakieś typowe problemy, to co by się stało, gdyby one zniknęły?

- Eksperymentalna muzyka elektroniczna, noise, ekstremalna elektronika ... Co mógłbyś powiedzieć nieobeznanemu słuchaczowi o swoich dźwiękach?

- Noise zazwyczaj przedstawia się przeciętnemu słuchaczowi jako wyjście poza muzykę, czyli antymuzykę. W rzeczywistości jest on jednak po prostu kolejnym gatunkiem muzycznym. Pojawia się w nim szereg zjawisk, które istnieją też w innych stylach. Przede wszystkim kanony i schematy kopiowane przez wielu ludzi. Noise jest już dosyć starym i całkiem nudnym gatunkiem. Przyczyny, dla których czyjeś przywiązanie do niego jest trwałe, nie są związane z tym, że ten gatunek jest czymś niezwykłym. Poza tym noise to zjawisko niejednorodne. Taki ekstremalny tygiel, w którym mieszają się różne gatunki i środowiska - muzyka akademicka, improwizacja, alternatywny rock, ekstremalny metal i inne.

- Czy klimat okolicy, w której mieszkasz przekłada się w jakiś sposób na dźwięki generowane przez XV Parówek?

- Obecnie mieszkam w Warszawie. Przez dziesięć lat dojeżdżałem do stolicy. Życie w wielkim mieście jest na swój sposób perfekcyjne. Tu jest praca, są koncerty, nawet paru muzyków noise. Poczucie, że jest się częścią olbrzymiego mechanizmu, podtrzymuje skutecznie moją obsesję.

XV Parowek

- Co oprócz tworzenia noise`u porabiasz w Warszawie?

- Chodzi o mój zawód? Programuję przy systemach informatycznych.

- Co sądzisz o krajowej, podziemnej scenie muzycznej, nie tylko noise`owej? Ma jeszcze rację bytu...? Masz kontakt z przedstawicielami jakichś innych gatunków?

- To skomplikowane. Niby każdy jest w podziemiu, dopóki nie jest w mainstreamie. Jednak w węższym znaczeniu tego słowa, etos podziemia nie wiem czy ma sens i czy jeszcze istnieje. Podejście DIY - owszem. Jeśli o mnie chodzi, to zawsze byłem do bólu DIY i amatorem, ze wszystkimi tego konsekwencjami. Mam jednak też sporo kontaktów ze światkiem lokalnych muzyków free improv, jak również akademickich. Pod wieloma względami nie lubię noisowego getta, tym bardziej, że jego istnienie w naszym kraju jest mocno iluzoryczne. Z drugiej strony, nie ciągnie mnie do całkowitego przejścia do środowiska ogólnie mówiąc artystycznego, działającego na zasadzie projektów sponsorowanych przez instytucje. Zresztą pewnie w moim przypadku mogłoby się to okazać niemożliwe. Zabawne jest niezobowiązujące uczestniczenie w obu tych światach i najlepiej jeszcze w paru innych. Liczą się konkretni ludzie, z którymi mogę grać.

- Jak sobie radzisz na koncertach?

- Używam typowej noisowej elektroniki - efektów, sprzężeń, syntezatorów, mikrofonów kontaktowych, wokali, zapętlonych płyt itp. Jest to pewien schemat, ale na każdy kolejny koncert staram się przygotowywać inny "setup" i często okazuje się, że ciągle coś jeszcze można wynaleźć.

- Lubisz występy na żywo?

- Przeważnie bardzo! Uwielbiam przekazywanie przez dźwięki spontanicznych emocji, w sposób nie do końca przewidywalny i śmianie się w duchu z całej sytuacji. Zdarza się, że trochę mam tego dość, bo mam poczucie popadania w schemat, ale później to mija, gdy okazuje się, że nawet na tym samym sprzęcie można zagrać za każdym razem zupełnie inaczej.

XV Parowek

- Najbardziej udany koncert XV Parówek ?

- Najlepszy był pierwszy koncert w Poznaniu w 2000 roku. Mój kumpel Karol odstawiał show, ja modulowałem ostry pisk sprzężenia przez mikrofon, a Jarek z kamerą robił jakieś efekty wideo na żywo. Nikt ze zgromadzonych nie widział i słyszał wcześniej czegoś takiego. Za dosyć udany uważam też pierwszy Noise Waste.

- W jednym z wywiadów wspominałeś, że Twoja przygoda z niekonwencjonalnymi sposobami wydobywania dźwięków zaczęła się od fascynacji Einsturzende Neubauten ...

- Na początku Einsturzende było dla mnie inspiracją o tyle, że za ich pośrednictwem usłyszałem o idei grania za pomocą złomu zamiast instrumentów. Dopiero parę lat później doceniłem EN za wyrazisty styl, ale nie miało to już wpływu na moje pomysły. Równoległym kierunkiem mojego rozwoju był podziemny death metal, zaraz potem podziemny grindcore/noisecore, a za chwilę podziemny industrial noise i eksperymenty. To wszystko wydarzyło się w przeciągu jakichś dwóch lat.

- Wracając do kompozycji XV Parówek. Na jakie elementy najbardziej zwracasz uwagę przy budowie faktur dźwiękowych?

- Do głowy przychodzi mi kilka takich elementów. Po pierwsze płynność granicy między barwą dźwięku, a strukturą zbudowaną z dźwięków. Także zależności pomiędzy barwą, a strukturą. Po drugie minimalizm jako metoda pracy, a nie gatunek. Po trzecie dobieranie źródeł dźwięku na zasadzie mieszania różnych światów - dźwięków konkretnych, instrumentów akustycznych i analogowej elektroniki.

- Twoje kompozycje odbieram jako bardzo wyważone. Sam zresztą w jednym z wywiadów powiedziałeś, że nie chcesz być ekstremalnym tylko dla bycia ekstremalnym....Męczy Cię skrajny radykalizm w noise i w ogóle w muzyce?

- Nie wiem czy radykalizm mnie męczy. Irytuje mnie tylko prymitywny albo banalny radykalizm. Jest podobnie ogólnym pojęciem jak minimalizm. Można je stosować jako metodę na wielu różnych poziomach. Radykalizm w ogóle jest jak najbardziej ok. Twierdzisz, że w moich rzeczach nie słychać radykalizmu?

- To moje subiektywne zdanie...

- Widocznie tak jest. Akceptuję to, ale nie zakładałem i nie planowałem tego. Może zresztą wydam niedługo archiwalne dźwięki sprzed dziesięciu lat, które są prawdopodobnie nieco bardziej radykalne.

- Bardzo często materiały XV Parówek ubierasz w różowe okładki. Taki kolor też dominuje na stronie internetowej Twojego projektu, jak również profilu na Myspace....Przyznam szczerze, że zaskakujące to trochę połączenie. Nigdy raczej nie połączyłbym różu z taką muzyką. W pewnym wywiadzie określiłeś to jako "łamanie pewnych standardów przyzwoitości w tej dziedzinie... "

- Różowy jest kolorem znaczącym, podobnie jak czarny. Ten drugi jest jednak nadużywany. Wolę więc różowy. I cieszę się, że to połączenie kogoś zaskakuje. Tekst "łamanie pewnych standardów przyzwoitości w tej dziedzinie... " dotyczył bardziej tego, że płyta jest owinięta w papier i zapięta spinaczem. W tej chwili jednak tylko 2 na 14 płyt dostępnych w moim katalogu jest wydane w ten sposób.

- Dzięki za wywiad

Rozmawiał Arkadiusz Zacheja




powrót do WYWIADY >>>

strona główna
wywiady
multimedia
naszywki
kontakt







copyright