strona główna
wywiady
artykuły
wydarzenia
fotoblog
linki
kontakt
  dark ambient<>industrial<>experimental<>martial

MULTICIDE>Nagie kobiety, ogień i farba

Zrób sobie płytę Multicide. Warszawskie trio niczym Adam Słodowy zachęca nas do majstrowania nad swoim ostatnim materiałem. Próżno tu jednak szukać legendarnej strzałki mistrza Adama. Jakichkolwiek napisów czy obrazków na pudełku i okładce płyty odnaleźć nie sposób. To czysta, gotowa do zapisania kartka, opatrzona nagłówkiem - MULTICIDE "Catalogue". Nieoczekiwanie staje się on jedyną skąpą informacją i drogowskazem. Dalej radzisz sobie sam...

Zanim jednak powstał "Catalogue" niemałym echem wśród słuchaczy odbił się "Lebenstod", wydana przed kilku laty kaseta. Dziś rozprowadzana także za granicą. Multicide zaś narodziny swoje datuje na 1994 r. Wspólny projekt muzyczny powołali dwaj byli członkowie zespołu Kinsky - Paulus i Fat oraz Arek Waś, wcześniej udzielający się w spektaklach Komuny Otwock. Pisanie o Multicide jako o projekcie muzycznym niesie ze sobą duże ryzyko. A już na pewno jest poważnym uproszczeniem. Wątki dźwiękowe przeplatają się bowiem z koncepcjami teatralnymi oraz eksperymentami scenicznymi, garściami czerpiącymi z happeningów i performance. Wszystko to składa się na wielowymiarową, multimedialną strukturę. Paulus i koledzy umiejętnie rozgrywają przedstawienie, tworząc bazę do rozważań nad esencją współczesnej sztuki. Koncerty Multicide obfitują w "dziwne" sytuacje, rzadko spotykane w czasie występów muzycznych.




multicide

-Czy zgodzisz się z moją opinią, że aktywność Multicide jest otwieraczem ludzkich emocji, drzemiących w człowieku komórek, tłumionych instynktów?

Paulus : Powiem, że to indywidualna sprawa - CO SIĘ KOMU OTWIERA I W WYNIKU CZEGO. Na pewno zgodzę się z Tobą, że muzyka takim "otwieraczem" może być. Ale prawdą jest, że podobnie działającym bodźcem jest; film, taniec, malarstwo, remont mieszkania, widok dużego miasta, pola uprawne, a nawet ładne maszyny do cięcia metalu.

-A gdyby ktoś, powiedzmy zupełny laik w obszarze tego co produkuje Paulus, Waś i Fat , chciał kupić sobie Waszą płytę bądź pójść na koncert. I żeby rozwiać nieco swoją niewiedzę, zapytał Ciebie o cel, przyczynę, powody.... co byś mu odpowiedział?

-Gdyby zapytał o cel? Postawiłby nas pod murem. Cały nasz ogląd Rzeczywistości jest CELOWY. Konia z rzędem dla ludzi, którzy konsekwentnie i planowo działają bez celu. Idea która rządzi MULTICIDE jest taka jak nasza płyta CATALOGUE. Bez napisów, informacji, nazwisk, adresów, dat czy tytułów utworów....jest tylko muzyka, dźwięki. W największym skrócie chciałbym napisać Tobie, że jest to muzyka dla której ona sama jest wytłumaczeniem, początkiem i końcem, zasadą, prawem i regułą. I właśnie tak ona wygląda na CATALOGUE i taką prezentujemy ludziom na koncertach. Więc cokolwiek z niej wynika, jakiekolwiek działanie - jest jej "logicznym" następstwem. Jeśli ktoś chciałby kupić naszą płytę? Cóż nie wiedziałbym co mu odpowiedzieć. Tutaj liczę na pomoc naszego wydawcy. W sumie to on ją sprzedaje. Trudno mi sprzedawać płytę inaczej niż stojąc na scenie..... szczerze mówiąc wiem o tej muzyce tyle ile ktokolwiek kto jej słucha. Nie będę się kłócił, że to wesołe, smutne, straszne, piękne lub żenujące. Cała niecodzienność muzyki w ogóle jest właśnie schowana w tym uroczym subiektywizmie. To on czyni muzykę nieśmiertelną.

-Czyli uważasz, że wszystko zależy od odbiorcy i jego zindywidualizowanego pojmowania muzyki? Odbiór muzyki w dużej mierze zależy od stanu ducha słuchacza, jego aktualnego nastroju, czyli może się zmieniać , być różny w zależności od chwili słuchania. Żadnych informacji, żadnych dat, nazwisk, tytułów utworów... Chcesz nas - odbiorców działań Multicide całkowicie skupić na muzyce, wyrzucając wszystko co mogłoby rozpraszać?

-A cóż ja mogę chcieć?!? Rządzimy autorytarnie tylko rzeczami takimi jak dźwięk czy kolory na okładce płyty.... cała olbrzymia reszta przydarza się w trakcie odbioru .... i na to nie mamy wpływu. Dzięki temu jednak coś może stanowić twór sam w sobie NIEPOWTARZALNY, to znaczy być tu i teraz, mieć pełne znaczenia, a chwilę później nie znaczyć nic. Pewnie, że masz rację, odbiorca dźwięku jest panem tego, co słyszy. Nie sądzę, że dajemy mu mało na płycie CATALOGUE..... chociaż pojawiają się pytania coraz częściej: kto? jak? kiedy? na czym? czym? gdzie? I dobrze. Myślę, że okładka CD skłania do takich pytań, niech muzyka będzie odpowiedzią.

-Czy tytuł-CATALOGUE stanowi wyznacznik tego co dzieje się w sferze muzycznej czy też można go interpretować dowolnie, wedle własnej inwencji, skojarzeń, pomysłów? Osobiście tytuł kojarzy mi się z uporządkowaniem, usystematyzowaniem czegoś etc.

-Nam też się tak kojarzy! W końcu czasownikowa wersja tego słowa to katalogować czyli porządkować. Niech będzie tak jak mówisz; dowolność interpretacji, rozumienia ..... Ale to jest jedną rzeczą, a słowa których używamy - drugą..... To drugie zaś jest interpersonalne. Trudno mówić o relacjach między tym co skrajnie subiektywne (percepcja muzyki), a tym co da się zobiektywizować czyli język, którym się posługujemy..... no bo jakim językiem mówić o tym co niewspólne, zrozumiałe tylko dla części czyli pozajęzykowe? Ale na tak postawione pytanie odpowiadamy: TAK! Nasza płyta jest katalogiem. Chaotyczny zbiór fragmentów sesji nagraniowych, koncertów, prób, został zebrany na jednym CD i tak naprawdę nie jest to nawet nazwa tylko prawdziwy katalog zespołu MULTICIDE. Poprzednia płyta, Lebenstod, była krzykiem pełnym egzystencjalnej rozpaczy. Lebenstod do dzisiaj stanowi dla nas pewien kres rozwoju naszej muzyki, w jej części opartej na teorii ekspresji. Jak sama nazwa wskazuje na płycie CATALOGUE znajdujemy też skatalogowany tamten okres naszego rozwoju. Łatwo znajdziecie te fragmenty płyty, o których teraz mówimy.

-Na pewno ludzie bywający na koncertach Multicide, dzielą się z Wami swoimi doznaniami, przeżyciami, nie tylko artystycznymi. Co wtedy mówią?

-Sto tysięcy różnych rzeczy. Często pojawiają się pytania o kwestie religijne, duchowe rzekłbym, ale i o proste techniczne sprawy; skąd się biorą te czy tamte dźwięki. Najlepsze jest to, że tyle samo osób pyta nas o stosunek do jedzenia mięsa, ile o postmodernizm w nowoczesnej muzyce..... Ciekawe (nie znam odpowiedzi!) jak łączy się stosowanie interwału mi contra fa z wegetarianizmem. Jakoś się chyba łączy skoro ludzie równie często o obie te rzeczy pytają.... To był żart oczywiście.

-Zakładacie instrumentalne traktowanie publiczności jako niezbędnego elementu przedstawienia...

-Oczywiście! Zresztą instrumentalnie traktujemy siebie samych w takim przedstawieniu. Jeśli dbamy o to by światło było odpowiednio ustawione na koncercie, to dlaczego mamy się nie zastanawiać jak zareagują ludzie kiedy zaczniemy palić duże fotografie nagich kobiet? Muzyka, Ludzie, Zespół, Światło..... to są elementy do wykorzystania. Czy to jest antyhumanizm? Pewnie jest. Ale coraz trudniej w naszych czasach wracać do wyświechtanego pojęcia "humanizmu" bez popadania w hipokryzję. Mamy dyrektorów, policjantów, wrogów, przyjaciół, wykorzystywanych i wykorzystujących, władających i poddanych..... nie mamy już wokół siebie takiego człowieka, jakim był Rousseau czy Leonardo da Vinci..... A na pewno już dawno powymierali ludzie, którzy są Panami Wszelkiego Stworzenia..... a tacy mogliby być wkurzeni, że są przez kogoś wykorzystywani. My nie jesteśmy. Zamiast paradygmatu wolność-niewola proponujemy paradygmat - pozwalam lub nie na wykorzystywanie mnie. Jest z tym o wiele mniej zamieszania. A zależy nam na braku zamieszania w sprawach związanych z wolnością..... Chyba każdemu anarchiście na tym zależy, prawda?

-Palenie fotografii nagich kobiet... Jakie są reakcje publiczności na niekonwencjonalne zachowania na scenie - dla niektórych absurdalne,..

-Bardzo pozytywnie byłem zdziwiony kiedy stosowaliśmy tak zwane szepty i krzyki, fragmenty koncertów kiedy przestajemy grać i zaczynamy przekrzykiwać się na scenie...... Wielokrotnie ludzie świetnie bawili się z nami przekrzykując nawzajem. To miłe, że zamiast biernego oglądania i słuchania widzimy ludzi, którzy aktywnie współuczestniczą w widowisku. A propos zdjęć nagich kobiet..... zazwyczaj do tego "całopalenia" włącza się na koncercie wiele osób.

-"Jak zwykle w przypadku rzeczy autorstwa Multicide nie liczcie na nic normalnego". Zacytowałem Cię z internetowej reklamówki. Nienormalność... normalność... Dla jednych normalne jest to co nienormalne dla innych nienormalne jest to co normalne... Niedorzeczność, dziwność, przeciwstawność, bezsens, bzdura, wariactwo, błazenada, nielogiczność, szajba, palma......A może mądrość, prawdziwy sens...?

-Normy są wyznacznikiem normalności. Jeśli są skodyfikowane, to sprawa prosta. Jeżdżenie lewą stroną jezdni w Polsce jest nienormalne, wystarczy to sprawdzić w Kodeksie Ruchu Drogowego. Teoretycznie życie społeczne pełne jest norm, zachowań, które respektujemy w danych sytuacjach lub nie. Socjologia mówi o socjopatii czyli działaniu oderwanym od norm właśnie, ale czy można przenosić takie rozumowanie na sprawy związane z muzyką czy sztuką w ogóle..... nie wiem. Na pewno wszelakie normy akurat w tej dziedzinie są dyskusyjne. Chociażby historia pojęcia piękna skłania do tego wniosku. Podajesz takie synonimy jak bezsens, bzdura czy wariactwo. Tylko w XX wieku z paru tych określeń tworzono szeroko pojęte normy artystyczne. Niech przykładem będzie ruch dada albo surrealizm gdzie fascynacja stanami nienormalnymi była po prostu.... normalna.

-A skąd według Ciebie bierze się ta anormalność czy normalność... już sam nie wiem jak to nazwać, we wszystkim co wypływa ze strony Multicide ? Czy wszystkie inspiracje jakie płyną do Was nastrajają do takich stanów?

-Chwileczkę! To jakieś nieporozumienie. Jaka anormalność? To, co robimy jest z punktu widzenia zespołu MULTICIDE zupełnie normalne, planowe i racjonalne.

-Ale dla widza może być nienormalne...

-Ten projekt zakłada pewne reguły i zasady, których się trzymamy z żelazną konsekwencją. Zaskoczenie i zdziwienie występuje zazwyczaj po tej drugiej stronie, po stronie tego, kto słucha i patrzy. Ale to tylko kwestia nastawienia. Trudno dziś o nowość skoro większa część muzyki, to refleksy i fragmenty tego, co już znamy. My podejmujemy nierówną walkę z rzeczywistością starając się zrealizować nasz plan..... i nie ma finalnie znaczenia czy ktokolwiek uzna to za wtórne czy mało oryginalne, czy też ze zdumieniem stwierdzi, że nigdy nie słyszał o czymś takim i że jest to ze wszech miar wyjątkowe.

-Określenia muzyki Multicide, z którymi się spotkałeś...

-Jak łatwo przypuszczać najczęstsze określenia naszej muzyki to próby zakwalifikowania jej do konkretnego gatunku. Death metal, punk, jazz, jazz-rock.... słyszeliśmy bardzo wiele, bardzo różnych określeń. Najdziwniejsze są takie opinie, które łączą muzykę MULTICIDE na przykład z... używaniem narkotyków. Co prawda jak przeglądamy kasety video z nagraniami naszych koncertów , to mamy wrażenie, że coś tu jest do rzeczy, ale tak naprawdę, to tylko dowodzi tego, że sami myślimy pewnymi schematami, że tylko ktoś nienormalny albo naćpany może się podpalić czy wysmarować farbą... Robienie tego z rozmysłem, a nawet z namysłem jest z kolei następnym czynem.... nienormalnym.

rozmawiał Arkadiusz Zacheja




powrót do WYWIADY >>>

strona główna
wywiady
multimedia
naszywki
kontakt









copyright