|
Metanoia Zine> fanzine autorów
|
Właśnie ukazał się nowy, ósmy numer zine`a "Metanoia". Z Adamem rozmawiałem trochę wcześniej, bo tuż po reaktywacji magazynu i wydaniu numeru siódmego.
|
Fort Lyck: W podtytule MetaNoia zine to undergroundowy magazyn autorów. W pierwszej chwili skojarzyło mi się to ze znanym czasopismem anarchistycznym Mać Pariadka. W dobrym kierunku powędrowały moje porównania?
- Adam: To było celowe nawiązanie do dawno już nieistniejącego pisma, ktorego mi osobiście bardzo brakuje.
Wcześniej funkcjonowały inne podtytuły proponowane przez ówczesnych współpracownikow np. Spirit filled zine, art punk zine czy pismo niepoprawne politycznie, ale z perspektywy czasu ten ostatni podtytuł trochę mi zalatuje pretensjonalizmem i tanią prowokacją. Najbardziej odpowiadająca dla mnie nazwą jest Magazyn Autorów Niezależnych od Cudzych Opinii (śmiech).
Wracając do Maci to pomimo anarchistycznego charakteru trzymała pewien pluralizm poglądowy, którego ze świeczką szukać dziś na punkowej scenie coraz mocniej okopującej się na nieprzemakalnych ideowo pozycjach. Wspominam ją też jako pismo, w którym można było poczytać o zjawiskach, tworach, zespołach i ludziach niekoniecznie obecnych w innych periodykach. I tutaj czuję pewną więź oraz wspólny mianownik z redaktorami Maci. Mam trochę podobne założenia czyli prezentowanie różnych punktów widzenia. I to zarówno w kwestii sztuki jak i idei polityki społecznej. Trochę mija się dla mnie z celem po raz kolejny prezentować zespół X czy Y, który jest obecny w innych zinach. Tu nawet nie chodzi o silenie się na oryginalność. Zawsze bardziej fascynowali mnie stojący z boku gatunku swoiści outsiderzy. Pamiętaj też Arek, że pismo wychodzi z chrześcijańskiego, nie anarchistycznego rdzenia i pewnie zawsze będzie mi blisko do przefiltrowanego przez duchowość punk rocka.
Gdybym jednak miał wskazać dwa najbliższe mi pisma to powiedziałbym przede wszystkim o QQRYQ, które jak wielokrotnie zapewniał mnie Pietia, nigdy już się nie ukaże oraz Mać Pariadkę. Były oczywiście też inne tytuły, ale te dwa chyba najbardziej mnie sformatowały.
-Numer siódmy bardzo mocno poświęciłeś scenie straight edge. Czym jest dla Ciebie ten nurt? Uważasz, że jego pozycja jest cały czas mocna na rynku?
-Straight Edge i jego zaprzepaszczony kulturowo potencjał jest mi bardzo bliski choć nie definiuję się osobiście jako SxE. Na pewno jednak sympatyzuję z nim od wielu lat. Musisz wiedzieć Arek, że ja nienawidzę narkotyków z całego serca. Nienawidzę gandzi, speedów i wszelakich innych zmieniaczy nastrojów. Nie wiem jak się ma dzisiaj cała kultura SxE na świecie i w Polsce bo jej wnikliwie nie śledzę. Hardcore Straight Edge to wciąż jednak najbardziej pozytywny nurt na całej scenie punkowej, nawet jeśli najlepsze czasy ( lata 90-te ) ma dawno za sobą. A skoro jest mi ciepło ideowo to wątki SxE będę się starał w kolejnych numerach podtrzymywać. Poza tym Paweł Newlifer, mój wspołpracownik przy zinie METANOIA też jest bardzo blisko idei SxE, możliwe że jeszcze bliżej niż ja. Na pewno w przyszłym nr (#8) poczytasz o wątkach SxE, z perspektywy Dana Pelletiera, gitarzysty SYMPHONY IN PERIL, zaangażowanego w straight edge w złotych dla tego nurtu czasach.
- Kto oprócz Ciebie tworzy pismo? Wspomniałeś o Pawle. Przybliżysz nieco jego postać?
- Paweł gra na gitarze w polsko-greckim zespole Final Justice. Wcześniej wydawał znane i lubiane SxE pismo Wygrać Nowe Życie, do którego i ja pisałem teksty. Kiedy więc po latach zdecydowałem się reaktywować Metanoia zine jasnym był dla mnie drugi współredaktor czyli Paweł, który szczęśliwie propozycję przyjął i bardzo ładnie poskładał nr 7. Celowo zrobiliśmy krótszy numer, do przeczytania w pół godziny, bo chcieliśmy sprawdzić jak zine przyjmie się po latach niebytu.
- Bardziej praktyczne, a mniej ideowe pytanie. W jakim nakładzie pojawia się Metanoia? Czy rozprowadzasz ją wyłącznie w niezależnych dystrybucjach pocztowych?
- Największy nakład to chyba 150 sztuk numeru czwartego (2004 rok) z wywiadami z Będzie Dobrze i Maleo o Kulturze, Izraelu, Moskwie, Houku, Robercie Brylewskim etc.
Zdarzały się nakłady 30 szt ( 3# - 2003 ), 1# miał chyba ... piętnaście.
Ostatni, tegoroczny 7#, to 50 szt i myślę że tyle osób realnie czyta to pismo. Połowa z nich czeka na kolejny numer. Cieszy mnie to bo mamy pisemko adresowane do pewnego grona odbiorców. Kolejny numer #8 możliwe, że wydrukujemy w ilości 100 szt, treściowo może być grubszy od 7#.
Pismo dystrybuuję tylko i wyłącznie w niezależnych dystrybucjach pocztowych.
-Uważasz, że wydawanie pisma na papierze ma jeszcze sens w erze magazynów online i web zinów? Jak myślisz czy jest możliwy, tak jak w przypadku renesansu analogowych nośników dźwięku, powrót popularności tradycyjnej prasy?
-W moim przekonaniu magazyny i web ziny mają się średnio.
E-zine to e-zine, a fanzine to fanzine. Obie formy są ważne i potrzebne.
Nigdy mnie nie ciągnęło do e-zina może dlatego, że jestem słaby w technologii, a jeszcze gorszy w zabieganiu o atencję czytelników. Poza tym żeby ją utrzymać trzeba nieustannie wrzucać nowe teksty: wywiady, recki i felietony. Fanzine w małym nakładzie 50-100 szt jest fajny. Nakład się rozejdzie i można pracować nad kolejnym numerem. Jest jeszcze inna fajna i miła rzecz, którą mnie zaskoczył Żaba organizator festiwalu ROCK NA BAGNIE. Jacek przeczytał 7#, a potem przesłał ten sam egzemplarz do przeczytania naszemu wspólnemu znajomemu - Amebie z Dębicy. Tak się właśnie kiedyś robiło i czytało zina, a potem przekazywało dalej!
Na renesans tradycyjnej prasy fanzinowej nie liczę, choć ukazują się wciąż dobre tytuły, zarowno nowe jak i te sięgające korzeniami lat 90-tych.
- Dzieki za rozmowę
Rozmawiał Arkadiusz Zacheja
powrót do WYWIADY >>>
|
strona główna
wywiady
multimedia
kontakt



|