strona główna
wywiady
artykuły
wydarzenia
fotoblog
linki
kontakt
  dark ambient<>industrial<>experimental<>martial

JUDE > izolacjonizm kulturowy

Zaczęło się od kilku recenzji debiutanckiej kasety grupy wyczytanych przeze mnie gdzieś na łamach alternatywnych pism. Potem vinylowy split "Vertebral Treatments". Pełnego obrazu zespołu w moich uszach i oczach dopełnił świetny koncert na deskach stołecznego Centrum Sztuki Współczesnej, bodajże w roku 2005. Ostatnimi czasy o działaniach bandu nieco ucichło. Dobrze zatem, że na rynku wydawniczym pojawił się właśnie nowiutki album Jude zatytułowany "Stat".




Jude

Fort Lyck: Niedawno ukazał się długo wyczekiwany album Jude pt. "Stat". Czym nowa płyta według Ciebie różni się od wcześniejszych dokonań zespołu?

Wiktor: To wciąż jest Jude. Tak orzekną analitycy. Do nas należy działanie, granie, komponowanie i tak dalej. Nawet podczas oficjalnej nieobecności, zespół nie stał w miejscu. Spotykaliśmy się, próbowaliśmy, wymienialiśmy i inspirowaliśmy nawzajem. Gdy pojawiła się możliwość zaczęliśmy to wszystko rejestrować. Efektem jest "Stat". Płyta to fragment naszych eksperymentów i poszukiwań. Mamy identyczne podejście do grania. Takie jak dawniej. Szczęśliwie produkcją "Stat" zajął się Marcin Kowalski, który objął naszą muzykę należytą uwagą i pozwolił jej zabrzmieć tak jak chcieliśmy.

- Czytając o nowym materiale możemy dowiedzieć się, że "Stat" to 8 tracków będących odbiciem stanu ich twórców oraz refleksem stanu tego co ich otacza...  W jakim stanie Jesteście Wy, a w jakim to co nas/was otacza?

- To jest na płycie! Robimy hałas i dodajemy słowa między innymi po to, aby nie należało produkować rozbudowanych komentarzy… To problematyczne opisywać swój stan. Wydaje mi się, że wystarczająco uzewnętrzniamy się w muzyce. Wyrażamy to także we wszystkich rzeczach wokół. Niepotrzebne są dalsze tłumaczenia. Po tym gdy zaczęliśmy grać i działać jako Jude, od razu doradzano nam kontakt z psychiatrą. Ludzie bali się nas, uważali za szaleńców. Inni obwoływali nazistami. Wiele krążyło tego bullshitu. Mieliśmy to w dupie, ale aura bywała gęsta. Robiliśmy wszystko na 100%. Bez hamulców i oglądania się na innych, a już szczególnie na opinię tzw. sceny. Nadal zresztą tak jest. Nie ma sensu się limitować…

- Działalność Jude to oprócz płyt także koncerty, kto wie czy nie bardziej istotny element Waszej działalności.. Dozujecie je jednak publiczności w sposób bardzo oszczędny. Czy to ma szansę się zmienić?

- Jesteśmy otwarci na różne formy współpracy i propozycje. Bywamy jednak krytyczni, gdy ktoś chce się nami posłużyć. Wkładamy w wykonawstwo maksymalną energię. Pakujemy w muzykę i występ wszystko, więc po co akceptować czyjąś fuszerę, jakieś szajsowe pozoranctwo. Jeśli my spalamy się, rozwalamy wszystko na 100% to dlaczego nagłośnienie ma być gówniane, honorarium słabe, a o koncercie wiedzą tylko znajomi? Bo komuś nie chciało się wykonać swojej roboty, bo ktoś uznał, że nie warto się wysilać. Robimy to na poważnie. Tego samego oczekujemy od partnerów…

Jude

- Kierunek w jakim zawsze obracał się Jude to przede wszystkim industrial, ale podany w punkowym i hardcorowym sosie. Cały czas czujecie się związani również ze sceną punkową?

- Nigdy nie zwracaliśmy uwagi na etykiety, którymi można określić nasz zespół. Inspirujemy się wieloma artystami, ale przede wszystkim bezpośrednim otoczeniem, mediami, szybkością życia jak i jego bagnem. Ze sceny industrialnej pochodzi najwięcej trafnych i adekwatnych odpowiedzi wobec teraźniejszości. Od kilku dekad najodważniej podejmuje tematy związane z dziejącą się współczesnością. My także staramy rugować się ze schematów i dogmatów, które zacierają ogląd rzeczywistości. Oczywiście wywodzimy się z punka. To jest fakt którego nigdy nie ukrywaliśmy, nigdy się tego nie wstydziliśmy. Owszem, deprymujące było czasem doświadczenie bezpośredniego kontaktu z wieloma problemami tego ruchu. Dla nas punk i Jude to akcja na poważnie, a nie zabawa na młode lata, jak dla większości krzykaczy, których już tu dawno nie ma…

- Określacie się jako zespół, który "(...) działa zachowując swój pozytywny izolacjonizm i integralność". Co te pojęcia znaczą w kontekście muzycznym?

- Chodzi o 100% konsekwencję. O zdecydowaną postawę estetyczną. Izolacjonizm kulturowy to konieczność. Blokada inwazyjnej syf muzyki, balastu informacji o jakichś idiotach czy idiotkach, którzy robią bajeczną karierę i wielbią je tłumy. To także dążenie do twórczej odpowiedzialności. J.L. Godard powiedział kiedyś zdanie o etyce wyboru transfokatora. My mamy podobne podejście do instrumentów i naszego grania. Mamy w dupie wszelkie mody, trendy, nowe nurty i sensacje. Robimy swoje od lat, czasem dajemy znać. Reszta nas nie obchodzi. To jest nasz survivalowy wybór, także przymus w dzisiejszych czasach, których uwarunkowania wołają o radykalną reakcję. Taką prezentujemy chyba w naszej sztuce. Celem jest oddzielenie się od konfuzji współczesności, toksycznej mass kultury i innego atakującego zewsząd - gówna.

Jude

- Odejdę na chwilę od stricte muzycznej tematyki. Znany Jesteś ze swojej bezkompromisowej antyfaszystowskiej postawy. Czy według Ciebie w dzisiejszych czasach nadal potrzebne są działania w tym kierunku. Do których środowisk jest Ci bliżej - Stowarzyszenie "Nigdy Więcej", "Antifa" może coś innego ?

- Oba podmioty miały dużo do zrobienia i wywiązały się dobrze ze swoich zamierzeń. Stowarzyszenie "Nigdy Więcej" napsuło wiele krwi krajowemu narodowizmowi, zdemaskowało wielu ukrytych w oficjalnych kręgach sympatyków. To, że jestem anty nazi, nie pcha mnie automatycznie w ramiona ruchu lewicowego. Niestety, ale to skłanianie się w kierunku lewicowości wpływa właśnie na niepopularność tego ruchu. Ogranicza jego działanie. Korzysta na tym scena narodowa. Antifa jest konieczna. Ta działająca w Polsce na szczęście nie jest tak ślepa i zmanipulowana jak ta na zachodzie Europy. Tam Antifa zdaje się czasem być tylko narzędziem skrajnej lewicy do atakowania kultury, która nie podziela „postępowej” wizji historii i współczesności. Ruch antyfaszystowski bywa prowadzony przez siły, którym obca jest wolność oraz pierwotne, antyopresyjne hasła antyfaszystowskie. Aktualnie potrzebne są rezolutne reakcje, pozbawione schematyzmu i powierzchowności dzisiejszych czasów. Selekcja informacji i dezinformacji. Dogmatyzm zaprowadził ruch anty nazi ku ślepym uliczkom. Nie podoba mi się czerwona flaga w logo Antify. Nie odpowiada mi ruch anty nazi zideologizowany, zarażony hasłami walki klas itd. Aby był skuteczny powinien wyzbywać się binarnego oglądu rzeczywistości. Schematów, które nie stworzyły niczego konstruktywnego i także popychały ludzi do zbrodni, nie w imię wyimaginowanej walki ras lecz w imię walki klas.

Jude

- Jakie są plany i zadania Jude na najbliższy czas? Kiedy następna płyta?

- Jest wiele planów. Są także zadania. Może i życzenia… Będziemy działać tak jak dotychczas. Nawet jeśli ma być o nas mało słychać. Jakie to ma znaczenie? Nie posiadamy żadnych serwitutów show-biznesowych, nikomu nic nie musimy udowadniać. Super jest współpracować z pewnymi, dobranymi ludźmi. Tak zawsze byłoby najlepiej. W najbliższym czasie gramy na festiwalu Requiem Records w Warszawie. (25/26 września, klub Fugazi). Niedługo winylowa wersja „Stat”, potem reedycja pierwszej płyty Jude – "Ultimate Obedience". Nie zatrzymujemy się. Akcja!

Grupę Jude tworzą aktualnie: Wiktor Skok, Jacek Walczak, Maciej Derfel i Michał Wojewoda. Najnowszy album „Stat: ukazał się nakładem Requiem Records.

- Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Arkadiusz Zacheja




powrót do WYWIADY >>>

strona główna
wywiady
multimedia
naszywki
kontakt









copyright