strona główna
wywiady
artykuły
wydarzenia
fotoblog
linki
kontakt
  dark ambient<>industrial<>experimental<>martial

INFAMIS > Nie uważam się za banitę

INFAMIS to jednoosobowy projekt Wojtka Zięby. Sam twórca określa swoje kompozycje terminami - dark i demonic ambient. Muzyka Infamis jest rzeczywiście bardzo mroczna i bardzo demoniczna. Jednocześnie zawiera olbrzymie pokłady energii i witalności. Niedowiarkom polecam przesłuchanie najnowszej płyty projektu - "Upiór". .


infamis

-INFAMIS to według dawnego prawa polskiego - człowiek skazany na utratę czci i praw obywatelskich. Po łacinie infamia oznacza hańbę. Jakie znaczenie ma dla ciebie nazwa twojego, działającego od 8 lat, projektu muzycznego? Uważasz siebie za banitę?

-Nazwa projektu jest dla mnie bardzo istotna. Infamis to ksywa, którą posługiwałem się zanim jeszcze powstał projekt muzyczny. Uważam, że doskonale odzwierciedla moje wewnętrzne emocje wydobywane za pomocą muzyki. Jest ujściem całej mojej wewnętrznej burzy, moich spostrzeżeń, moich poglądów, a także mojego diabolicznego i chaotycznego podejścia do życia. INFAMIS to ja, a dzięki muzyce tego projektu dzielę się sobą ze słuchaczami. Nie uważam siebie za banitę i nie sądzę aby to co prezentuję muzycznie mogło być odbierane w tej kategorii. Każdy kto zapozna się z moją muzyką i tym co ona ze sobą niesie, sam stwierdzi czy ta, czy tamta ścieżka będzie mu odpowiadać. Przedstawiam własny światopogląd i nie wszyscy muszą się z nim zgadzać.

- A możesz powiedzieć bliżej na czym polega to chaotyczne podejście do życia? Rzeczywiście w muzyce INFAMIS jest dużo emocji, ale także manifestacji Twojego światopoglądu…. Co jest dla Ciebie najważniejsze w człowieku?

-Moje chaotyczne życie to wieczna gonitwa. Ciągle jestem w biegu, ciągle coś załatwiam i wydaję. Nie przykładam wagi do swojej przyszłości, żyję z rozpędu i najważniejsza jest dla mnie muzyka, które toj oddaję się bezgranicznie. Cenię sobie ludzi z pasją, ludzi którzy mają zainteresowania. Właśnie z nimi znajduję nić porozumienia, wyszukuję tego w ludziach i bardzo łatwo nawiązuję kontakt z Takimi osobami. Nie ma jednej, najważniejszej cechy, chyba że jednostką będzie zbiór cech, które w drugim człowieku określam jako dobre. Ważna jest dla mnie bezpośredniość, szczerość, prawdomówność i kontaktowość. Nie lubię ludzi wstydliwych, zamkniętych w sobie. Lubię ludzi, którzy mają własne zdanie i własne poglądy. Takich, którzy bronią swoich zasad i przekonań nawet jeśli są one sprzeczne z moimi.

- Muzykę projektu INFAMIS określasz jako dark bądź demonic ambient. Powiedz mi co najbardziej zafascynowało Cię w tym nurcie muzycznym?

-Chyba swoboda, możliwość samodzielnego kreowania wielu dźwięków. Ta muzyka mnie uspokaja, usypia i bawi. Powoduje że lepiej się czuję. Sprawia mi wiele przyjemności, których nie doznaję podczas słuchania radia. Moje pierwsze fascynacje tą muzyką zaczęły się ładnych kilka lat temu kiedy to jako gniewny i zbuntowany metalowiec zacząłem sięgać po inne gatunki muzyczne. W okresie buntu młodzieńczego wszelka muzyka z przesłaniem diabelskim radowała moje serce i to pozostało u mnie do dziś. Wbrew pozorom od muzyki metalowej do ambientu jest bardzo blisko. Wielu muzyków metalowych tworzy dźwięki elektroniczne i od nich właśnie wszystko się zaczęło. W ambiencie uwielbiam jego różnorodność, od melodii po bardzo mroczne klimaty. Ta muza sięga bardzo często po inne gatunki elektroniczne. 95 procent dźwięków, których obecnie słucham to ambient, industrial, noise, experimental, military itp.. a pozostałe 5 procent to muzyka metalowa - black metal i solidny death.

-Do tworzenia używasz instrumentów zewnętrznych, głównie elektronicznych. Jaką rolę w muzyce Infamis odgrywa komputer?

-Nie używam komputera do tworzenia muzyki. Robię ją przy pomocy zewnętrznych instrumentów klawiszowych. Do tego dochodzą kotły, trąba i różne przeszkadzajki. Komputer służy mi wyłącznie do zgrania wszystkiego w całość. Na nim robię także mastering. Służy mi także do zgrywania partii wokalnych. Komputer jest niezbędny, ale u mnie jest on istotny tylko w końcowym etapie.

-Nietrudno zauważyć, że pasjonują Cię niekonwencjonalne opakowania wydawanych przez Ciebie płyt. Przyznam, że także dużą wagę przykładam do oryginalnych form w tym względzie. Co możesz na ten temat powiedzieć?

-To jest już cecha charakterystyczna moich wydawnictw. Oprócz tego, że jestem wydawcą i twórcą muzyki, to przede wszystkim jestem jej fanem. Słucham bardzo dużo i posiadam obfitą kolekcję. Nazbierało mi się na półce sporo płyt, z czego 95 procent wygląda zwyczajnie i bardzo monotonnie. Osobiście nudzą mi się krążki wydawane w tradycyjnych pudełkach, nuży mnie ich monotonność. Dlatego staram się aby moje produkcje nie były seryjne, produkowane według jednego szablonu. Wydaję płyty w taki sposób, aby miały wartość kolekcjonerską, były dla fana i sympatyka takich dźwięków czymś nietypowym, czymś czym możemy się pochwalić. Poświęcam temu bardzo dużo uwagi i pracy. Chciałbym nie powielać swoich pomysłów. Pragnę aby każda płyta z Beast Of Prey była jedyna w swoim rodzaju i mam nadzieje że będę jeszcze wiele lat zadziwiał swoimi produkcjami.

-Czy szykujesz jakieś okładkowe niespodzianki przy okazji następnych wydawnictw?

-Oczywiście. Każda płyta, która zostanie wydana w Beast Of Prey będzie niespodzianką (śmiech). W chwili obecnej przygotowuję krążek do którego dołączone będą igły chirurgiczne. Intensywnie myślę także o wydaniu jakiejś płyty w drewnie. Cały czas chodzi mi po głowie wydawnictwo w małym nakładzie, którego oprawa wykonana będzie w betonowym bloku. Nie wiem jeszcze jak to do końca rozwiązać, ale przyjdzie na pewno taki moment, że w kolekcji Beast Of Prey zagości beton. Pomysły rodzą się czasami przypadkowo gdy wpada w moje ręce jakiś materiał, np. ciekawy gatunek papieru, folie, płyty z tworzyw sztucznych itd. Czasami oprawy wymyślamy siedząc przy piwku. Czasem wizję fajnego pomysłu na okładkę ma sam twórca. Bywa różnie...

-Wszystkie Twoje wydawnictwa to edycja limitowana. Nie kusi Cię by zwiększyć nieco nakład płyt BOP i co za tym idzie dotrzeć do jeszcze szerszego grona słuchaczy?

-Nie wszystkie wydawnictwa Beast Of Prey są limitowane. Ukazały się dwie płyty, które nie mają ograniczonego nakładu. Przede wszystkim płyta MROK - "Eternal Madness", oraz płyta CD "Hopes Die In Winter" w wersji - normal edition. Zwiększam limity bo projekty, które nagrywają muzykę są coraz lepsze i warto jest wydawać więcej ich płyt. Zwiększa się wtedy możliwość poznania materiału przez większe grono odbiorców. Muzyka jaką wspieram nie jest popularna i nie można ustalać bardzo dużych nakładów płyt. Produkuję je w limitowanych nakładach, chcę by miały wartość kolekcjonerską. Wydaję muzykę dla tych którzy jej szukają i głęboko się nią interesują oraz dla tych wszystkich sympatyków dźwięków, którzy kochają słuchać. Oni zdążą nabyć płytę przed wyczerpaniem nakładu. Reszta i tak ściągnie ją sobie z internetu (śmiech) .

-Co uważasz za największy dotychczasowy sukces Beast Of Prey?

-Hmm... ciężko powiedzieć, ale myślę, że jest to split, który wydałem wspólnie z przyjaciółmi z Silver Charisma. Chodzi o płytę "Lost Signals From Unknown Horizons" DESIDERII MARGINIS, MOAN I ARTEFACTUM. To była mocna pozycja i do dziś piszą do mnie ludzie z pytaniami o tą właśnie płytę. Atrakcyjne wydawnictwo i solidny kawał dark ambientu. Nie wiem tylko czy można tu mówić o sukcesie, bo to mocne słowo, ale uważam że to właśnie ta płyta miała duży wpływ na rozwój Beast Of Prey.

-Beast Of Prey wydaje projekty bardziej znane jak też dopiero stawiające pierwsze kroki na scenie. Powiedz mi czym musi się charakteryzować nagranie, żebyś podjął decyzję o wydaniu płyty zespołowi. Co w tym przypadku decyduje…. ?

-O wydaniu przede wszystkim decyduje muzyka, pomysłowość twórcy, sposób w jaki przekazuje i interpretuje swoją twórczość. Muzyka musi nieść ze sobą coś więcej niż tylko dźwięki. Odsłuchując płyty demo jakie otrzymuję, wyszukuję w nich czegoś co mnie zaciekawi, zirytuje, czegoś co sprawi że przykuję swoje ucho i myśli do tych dźwięków. Bardzo szanuję eksperymentatorów, wszelkie przejawy własnej inwencji i kreacji w budowie nowych brzmień. Podkreślę to jeszcze raz - muzyka jest najważniejsza, ale bez odpowiedniej otoczki w postaci uczuć, przemyśleń i spostrzeżeń jest pozbawiona duszy, a mnie interesuje muzyka z duszą. Dodam jeszcze, że nie lubię otrzymywać nieopisanych płyt. Niektórzy po nagraniu pierwszego materiału demo wysyłają płytę nie dołączając żadnego listu. W takiej sytuacji nie wiem co mam z tym dalej robić. Chciałbym więc poinformować wszystkich zainteresowanych, którzy szukają wydawcy, albo planują przysłać płytę do Beast Of Prey. Podawajcie proszę informacje o sobie, kontakty, t ytuły kawałków, napiszcie parę słów o projekcie czy zespole. I co najważniejsze - zaznaczajcie w jakim celu podsyłacie materiał! Bo nie wiem czy jest on do wydania czy nie, czy mam tylko zrobić recenzję, czy mam go komuś przekazać czy cokolwiek z nim dalej robić! Odpowiadam na każdy list i każdemu twórcy odpisuję.

- Co sądzisz o kondycji polskiej mrocznej sceny elektronicznej? Jakie zjawiska przedstawiają Ci się jako najciekawsze?

-Uważam że scena dobrze funkcjonuje i cały czas się rozwija. Nie mamy w Polsce tak wielu zespołów i projektów co nasi zachodni, albo wschodni (Litwa) koledzy, ale coś się na niej dzieje. Powstają nowe, ciekawe zjawiska. Ciężko wybrać jedną rzecz, powiem więc ogólnie - istotnym jest, że powstają coraz ciekawsze patenty na tworzenie dźwięku. Muzycy eksperymentują. Zjawiskiem wpływającym na kondycję sceny jest stopniowy rozwój firm i labeli, wydaje się coraz więcej i w ofercie tej można coraz bardziej przebierać. W kwestii promocji - dużo robią na tym polu magazyny, webziny, które to coraz chętniej sięgają po taką muzykę . W rezultacie wpływa to na rozwój sceny.

-Powiedz mi co jeszcze chciałbyś osiągnąć w ramach Beast Of Prey? Jakie masz najbliższe zamierzenia?

-Plany się zmieniają. Beast Of Prey coraz bardziej się rozrasta. Kiedyś postawiłem sobie za cel wydanie dwudziestu płyt. Teraz chcę dociągnąć do dwustu. Myślę, że ważną rzeczą jest konsekwentne podnoszenie sobie poprzeczki i wytyczanie nowych celów. Robię wszystko aby praca jaką wkładam w budowę tej działalności przyniosła jak najlepszy efekt wśród sympatyków muzyki i twórców mrocznej sceny muzyki elektronicznej. Nie lubię mówić o zbliżających się planach wydawniczych. Prawie co miesiąc pojawia się coś nowego, więc każdy zainteresowany może zapoznać się z nowościami na stronie www.beastofprey.com na którą bardzo serdecznie zapraszam!

-Dzięki za rozmowę. Powodzenia!

Rozmawiał Arkadiusz Zacheja




powrót do WYWIADY >>>

strona główna
wywiady
download
naszywki
kontakt







copyright