strona główna
wywiady
artykuły
wydarzenia
fotoblog
linki
kontakt
  dark ambient<>industrial<>experimental<>martial

DIGIT ALL LOVE > melancholia i mrok

Siłą Digit All Love jest wysmakowane połączenie elektroniki z dźwiękami żywych instrumentów smyczkowych. Doskonale słychać to na drugiej płycie zespołu "Augusta", która właśnie pojawiła się na rynku. Z Maćkiem i Asią rozmawiałem w trakcie jesiennej trasy koncertowej Digit All Love.




Digit All Love

Fort Lyck: Nowa płyta Digit All Love zatytułowana "Augusta" ukazała się 18 sierpnia br. Czy wakacje to dobry moment na premiery płyt?

Maciek: Myślę, że każdy moment jest dobry o ile wszystko jest przemyślane. Nam przede wszystkim zależało, aby płyta miała szansę zaistnienia w świadomości słuchaczy zanim zaczniemy grać jesienne koncerty.

Asia: Zgadzam się z Maćkiem, termin to nie kluczowa sprawa tylko to co wokół niego się wydarzy, co się zaplanuje.

- "Augustę" wydało Mystic Production. Jak się Wam współpracuje z tą wytwórnią? W końcu to jeden z większych alternatywnych labeli w Polsce. Mają w stosunku do Was jakieś oczekiwania? (śmiech)

Maciek: Oczekiwań żadnych. Działamy na bardzo partnerskich relacjach, a Michał Wardzała nigdy nie ukrywał wręcz fanowskiego nastawienia do naszej twórczości. Mystic Production to dla nas wsparcie mentalne, organizacyjne i produkcyjne, które w połączeniu z pełną wolnością twórczą daje nam dużo pewności siebie i komfortu pracy.

Asia:Michał od początku sygnalizował nam, że Mystic w to wchodzi. Bardzo nas tym zmotywował do dalszego działania i jednocześnie dał taki pierwszy komunikat zwrotny, że ktoś ten nasz świat, który sobie tworzymy wspólnie - rozumie. Postawił nas w bardzo komfortowej sytuacji.

- Interesuje Was na jakim poziomie kształtuje się sprzedaż krążka czy jest to Wam zupełnie obojętne? Oczywiście wiem, że w dzisiejszych czasach mało kto kupuje płyty.... Dostajecie informacje od Wydawcy?

Maciek: Oczywiście nie jest nam to obojętne. Szczególnie w czasach, w których płyty kupuje się raczej jako swego rodzaju fetysz aniżeli nośnik muzyki samej w sobie. Aktualnie niestety nie znam żadnych danych dotyczących sprzedaży. Trochę dlatego, że nie jest to czas na takie rzeczy. Wciąż mamy pełne ręce roboty.

Asia: Dokładnie tak. Na pewno trafi do nas takie podsumowanie, ale zwykle odbywa się to w oparciu o rozliczenia półroczne. W tej chwili skupiamy się na sprawach dla nas kluczowych, czyli koncertach i ich promocji. W zasadzie płyta to taka forma zaproszenia na nasze koncerty, a nie cel sam w sobie.

Digit All Love

- Wikipedia określa Digit All Love jako zespół trip hopowy. Na ile zgadzacie się z tą definicją?

Maciek: Dość często rozmawiamy o tym z dziennikarzami (śmiech). To jest trochę tak, że trip hop jest stylem bardzo eklektycznym. Tutaj widziałbym na pewno podobieństwa. Dla mnie jest to jednak bardziej określenie podejścia do sztuki, ładunku emocjonalnego, który artysta przekazuje. Swego rodzaju uwielbienia melancholii i ukazywania mroku jako czegoś pięknego, a nie złego – w sensie „nasyconego złem”. Idąc tym tropem Digit jest jak najbardziej Trip Hopowym projektem, rzekłbym nawet ortodoksyjnie trip hopowym.

Asia: Ja się tam cieszę, że ktoś mi o tym powiedział. Przynajmniej wiem co odpowiadać w wywiadach. A tak na poważnie, na etapie tworzenia całkowicie wyłącza mi się myślenie gatunkowe. To strasznie trywialne co powiem, ale u mnie w tym momencie uruchamiają się tylko emocje. W jakiś sposób poddaję się muzyce i temu co ona przynosi mi do głowy. I tyle. Oczywiście słucham dużo różnej muzyki. Podejrzewam, że nawet niespecjalnie związanej z trip hopem. Jeśli jednak przyjmiemy, jak mówi Maciek, że ma on w sobie taki spory nośnik mroku, to z tego typu pokrewieństwem DAL z trip hopem się zgodzę i takie też „pomroczności” goszczą w moim odtwarzaczu najdłużej.

- A czy trip hop to także muzyka emocji? Jakich?

Maciek: Moim zdaniem trip hop to muzyka, która ukazuje mrok jako element piękna i w pewnym sensie „pomaga” go słuchaczowi zrozumieć i polubić. W każdym razie ja tak to czułem słuchając klasyków tego gatunku.

Asia: W moim przypadku muzyka jest zawsze związana z emocjami i intuicją, bez względu na to czy jestem jej odbiorcą czy twórcą. Z pewnością łatwiej do mnie dotrzeć serwując muzyką mroczną. Co istotne nie mam tu ograniczeń gatunkowych. Niemniej czasami można mnie złapać na wsłuchiwaniu się w albumy, które mają w sobie zdecydowanie więcej koloru i zwykłęgo wariactwa. Do dziś oprócz intuicji nie mam specjalnego klucza.

- W jednym z wywiadów wskazujecie depresję i melancholię jako dwie najmocniejsze inspiracje artystyczne.....

Asia: Ja na pewno nie wskazałam na depresję (śmiech). Melancholia już bliżej. Na przykład Chelsea Wolfe. Monumentalne, mroczne, niekiedy dziwne dźwięki, ale prawda jest taka, że kiedy obrać całość z mrocznych, ambientowych aranżacji to ciągle do czynienia mamy po prostu z pięknymi piosenkami. Zresztą Chelsea udowodniła to wydając album akustyczny. To jest dla mnie najważniejsze. Dobry utwór obroni się z jednym instrumentem. Każda produkcja powinna to piękno podkreślać, a nie maskować braki. A wracając do melancholii. Zgadzam się, że jest inspirująca. Dla mnie szczególną wartość ma w literaturze. Wydaje mi się, że to jest przedstawianie świata w takim rytmie, który pozwala mi zobaczyć to wszystko co mogłabym ominąć w pośpiechu.

Maciek: Ja też wskazałbym na melancholię oraz swego rodzaju upodobanie do rzeczy bardziej mrocznych (śmiech).

- Jesteście świeżo po promocyjnej mini trasie? Jakie wrażenia po koncertach?

Asia: Intuicyjnie czułam, że będzie dobrze. Mówię oczywiście o naszym zgraniu. Byłam bardzo ciekawa kim jest odbiorca DAL. Podczas koncertów specjalnie się nie rozglądam bo oczy mam z reguły zamknięte. Nie wchodzę też w istotne interakcje z publicznością. Niemniej na każdym koncercie ludzie dali nam odczuć, że czekali na nas i naszą muzykę. To się przekładało na ciepłe przyjęcie i wrażenia jakimi dzielili się z nami po koncercie. Mi najbardziej utkwiło w pamięci kiedy po występie w Warszawie jedna z osób powiedziała mi, że tak wciągnęła ją muzyka, że totalnie wyłączył się jej system słuchania piosenek. Został taki muzyczny trans. Ja mam podobnie jako odbiorca. Najbardziej zapamiętuję takie właśnie wydarzenia, które wciągają i pozostawiają sprawy mniej istotne poza percepcją.

Maciek: Było super. Każdy koncert pozytywnie nas czymś zaskakiwał. Podczas koncertów najważniejsze są dla mnie spotkania z ludźmi. Tymi, którzy potrafią podejść i w konstruktywny sposób ustosunkować się do tego co się wydarzyło. Jest to dla mnie zawsze najlepszym motorem do działania. Bardzo wiele radość sprawiło nam przyjęcie Asi jako nowego „głosu” w zespole. Mimo, że nie nastawialiśmy się na to jakoś specjalnie, to sprawiło nam to dużą radość.

- I na koniec zapytam o najbliższe plany Digit All Love…

Asia: W tej chwili powoli układamy trasę zimową, bo dobre przyjęcie pobudziło nasz apetyt na koncertowanie (śmiech)

Maciek: Powoli kształtują się już daty. Pracujemy też nad klipami do koncertowych wersji utworów.

- Dziękuję za miłą rozmowę.

Rozmawiał Arkadiusz Zacheja




powrót do WYWIADY >>>

strona główna
wywiady
multimedia
naszywki
kontakt









copyright