strona główna
wywiady
artykuły
wydarzenia
fotoblog
linki
kontakt
  dark ambient<>industrial<>experimental<>martial

CZERŃ > wege energia

Hardcore to bardzo pojemne i szerokie pojęcie. Określa bardzo różną muzykę. Bywają w niej akcenty metalowe, noise`owe, industrialne czy wreszcie hip hopowe. Dla wielu osób to po prostu mocniejsza odmiana punk rocka. Można by długo dyskutować o tej scenie. Z pewnością jednak jej bardzo istotnym trybem w Polsce jest stołeczna kapela – Czerń. Na łamach Fortu gości Janek Fronczak.




Czerń

Fort Lyck: -Nazwa zespołu ewidentnie wskazuje nieobeznanemu słuchaczowi z jaką muzyką będzie miał do czynienia. Czy "Czerń" to wyłącznie dźwięki mroczne, ponure i ciężkie? Jak Wy jako twórcy zespołu to widzicie?


Janek: "My jako twórcy" nie wiemy jak widzimy naszą muzykę. Zapewne to truizm, ale ciężko jest mieć brak dystansu do tego co się zrobiło. Umieszczenie osiągniętego efektu jeszcze w odpowiedniej szufladce stylistycznej to już coś totalnie niewykonalnego. Masz jednak rację. To co gramy nie ocieka nadmiarem PMA i radości ze wszystkiego, począwszy od kwiatka za oknem do ludzkości jako takiej...


- Jak określiłbyś swoimi słowami muzykę Czerni?


-Gramy smutno i wolno choć czasami przyśpieszamy (śmiech). Tak bym ją określił własnymi słowami. Czerń była od początku pomyślana jako konglomerat stylów. Absolutnie nie chcieliśmy grać tylko sludge`a, nieudolnego BM czy post hardcore`a, który jest bardzo pojemnym workiem określającym szeroką gamę muzyki. Jakoś tak nam wychodzi, że jarając się w muzyce wieloma rzeczami naraz, nie stawiamy sobie określonych ram, w które ten albo tamten riff ma się wpasować. Byłoby to dla nas zbyt duże ograniczenie.


- Przyznam, że najbardziej dla mnie znany w waszej ekipie jest Arek Lerch, który udzielał się w wielu „popularnych” zespołach. Poza tym jest dość znanym dziennikarzem muzycznym. Mógłbyś przybliżyć pozostałych członków zespołu?


- Owszem. Arek jest naszą najlepszą maskotką. Każdy go zna, każdy lubi. Daje nam to luksus pozostania lekko w cieniu. Reszta bandu też grała i gra tu i tam. Nazwy do sprawdzenia to np: The Feral Trees, Reality Check, Nothing Between Us... Myślę, że ten konglomerat stylów w jakich każdy z nas siedział (albo nadal siedzi) dobrze pokazuje, że Czerń jest takim kundlem muzycznym, opartym tylko o nasze widzimisię i gusta.


-Jasno deklarujecie, że Czerń jest zespołem wegetariańskim, antyfaszystowskim, antyszowinistycznym i DIY... Uważasz, że w dzisiejszych, mało refleksyjnych czasach takie wartości mają jeszcze znaczenie dla młodych ludzi?


- Z tą deklaracją to jest bardzo zabawna sprawa ponieważ absolutnie każdy o to pyta, jakby to był z naszej strony jakiś niesamowity coming out... A to tylko tak naprawdę stwierdzenie faktów. Strasznie nam przykro jeśli dla kogoś niewygodnych (śmiech). Co do pytania. Nie mamy misji pedagogicznej. Każdy niech myśli i wybiera za siebie. Sprawdzi na ile wolna wola idzie w parze z niepostrzeganiem świata w kategoriach bieli i, nomen omen - czerni.

Czerń

- Faktycznie. Przeglądając wcześniejsze wywiady ta kwestia pojawia się dość często. Czy wszyscy w zespole są vege?


- Tak, wszyscy w zespole nie jedzą mięsa. Co ważne - nie było to żadne kryterium przy zakładaniu kapeli. Tak po prostu wyszło.


- Większość członków zespołu mieszka w Warszawie. Czy życie w stolicy pomaga czy utrudnia rozwój zespołu?


- Warszawa to takie miasto, które daje więcej możliwości, ale też wymaga więcej. Dla mnie miejsce pochodzenia, mieszkania i robienia czegokolwiek, nie robi totalnie różnicy. Irytuje natomiast stereotypowe postrzeganie ludzi przez pryzmat tego skąd są. I te wszystkie oczywistości typu "zespół z Warszawy żyje max 3 lata" itd. Jasne - jest łatwiej bo jest więcej wszystkiego - ale czy to wpływa na jakość tego co się robi? Nie sądzę. To raczej kwestia tego co się ma w głowie.


- Czerń jak do tej pory ma na koncie dwa materiały: split oraz epkę. Zapytam zatem: kiedy pełnowymiarowy album?


- Czerń ogólnie rzecz biorąc wszystko robi wolno. Bo takie mamy życia, dużo innych spraw, dużo zajawek, zobowiązań, dodatkowego stuffu, który musimy ogarniać. Nam się też nigdzie z niczym nie śpieszy, to nasze hobby, coś co daje nam frajdę. Zatem trochę ciężko robić to "na siłę" bo czas tyka.... ale dokładnie trafiłeś w sedno. W tym momencie jesteśmy właśnie w momencie robienia materiału na duży album. Liczę, że ten rok będzie owocny pod tym kątem i niedługo coś nowego nagramy.


- W jednym z wywiadów stwierdziliście, że podstawą działania Czerni jest energia... A co jeszcze ?


- Energia? Jasne, bo na cholerę grać i się sobą nudzić... Dodałbym jeszcze fakt, że na maxa ważne dla nas jest by nam się podobało to co robimy, by była z tego jakaś zajawka i tzw. przysłowiowa "nadzieja na przyszłość". Być może każda kapela może tak powiedzieć. Nie wiem, ale u nas właśnie tak to wygląda. Skoro to nasze hobby, to do chuja niech będzie z tego jakaś radość. W końcu w naszym mizantropijnym podejściu do życia ważne jest by co pewien czas zapaliło się jakieś światło.


- Rzeczywiście muzyka Czerni nie jest przesycona jakąś szczególną miłością do gatunku ludzkiego. Wręcz przeciwnie, jak powiedziałeś - dużo w niej mizantropizmu... Da się coś jeszcze zrobić aby świat i człowiek "wyglądali" lepiej?


- To nie jest tak, że my gramy rolę smutnych typów, a na wieczór zakopujemy się w glebę niczym ubrania zespołu Watain. Każdy z nas żyje swoim życiem najlepiej jak umie, ale nie da się ukryć, że na parę kluczowych tematów ciężko jest myśleć optymistycznie. Odpowiadając na Twoje pytanie: człowiek wygląda już tak marnie, że chyba gorzej się nie da. Ale pewnie jednak się da i to jest niekończące dla nas źródło inspiracji.


- Nie chcielibyście kiedyś przekształcić swojej działalności w zespole z hobby w coś bardziej, nazwijmy to "poważnego" ?


- Mam mocne przekonanie i myślę, że typy co ze mną grają myślą podobnie, że moment w którym zadajesz sobie takie pytanie to pora na zmianę hobby.


- Zastanawiam się jak dajecie radę ze znalezieniem czasu na to "czasochłonne" zajęcie jakim jest działanie w zespole? Wszak zapewne każdy z Was pracuje jeszcze zawodowo aby utrzymać się na powierzchni ...


- Bardzo celne pytanie. Prawda jest taka, że albo nie znajdujemy albo jest to mega skomplikowane. Robimy zyliard rzeczy i granie prób, już nie piszę o koncertach - czasami jest mega luksusem. Ale nikt nie płacze z tego powodu. Jest jak jest. Może wszystko idzie nam wolniej i dłużej, ale poniekąd też gramy taką muzę więc nie stanowi to dla nas jakiegoś demotywującego problemu.


- Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Arkadiusz Zacheja



Zdjęcia: Marcin Giżycki


powrót do WYWIADY >>>

strona główna
wywiady
multimedia
naszywki
kontakt









copyright