strona główna
wywiady
artykuły
wydarzenia
fotoblog
linki
kontakt
  dark ambient<>industrial<>experimental<>martial

ATUM > legendy miejskie

Górny Śląsk to nie tylko duże zagłębie węglowe, ale również rejon działania niemałej ilości ciekawych projektów muzycznych. Jednym z nich jest założony kilka lat temu Atum. Nietrudno odgadnąć, z którego ze śląskich miast wywodzi się ten projekt. Wydany niedawno album "Legendy Miejskie" dostarcza bowiem dużo dźwiękowych informacji o rodzinnych stronach założyciela i twórcy Atum.


atum

FORT LYCK: Słowo "Atum" kojarzy mi się z mitologią egipską. Czy to dobry trop?

Atum : Rzeczywiście nazwa została zaczerpnięta z egipskiego panteonu. Nie ma to jednak jakiegoś większego znaczenia dla tego co tworzę.

- Beast Of Prey, które wydało Twoją najnowszą płytę - "Legendy miejskie" określiło ten materiał jako jedną z najmocniejszych pozycji w dorobku wydawnictwa. W czym tkwi siła tego albumu według Ciebie?

- Infamis z tym opisem grubo przesadził. (śmiech) "Legendy" to swego rodzaju punkt zwrotny. Jest pierwszym albumem Atum stworzonym w całości z nagrań terenowych i przetworzonych instrumentów. Od samego początku chciałem wykorzystywać dźwięki mojego najbliższego otoczenia, żeby budować z nich coś na kształt onirycznych pejzaży. Dopiero po pewnym czasie miałem takie techniczne możliwości. Rozwinięciem tego pomysłu jest mój nowy projekt - Topografia.

- "Legendy Miejskie" są próbą "zrekonstruowania najbliższego otoczenia... " Jak sądzisz? Udało Ci się na tej płycie wydobyć to wszystko co zamierzałeś? Oddać klimat Jaworzna - taki jakim on jest....

- Pierwszy raz operowałem na własnych, surowych nagraniach terenowych i muszę przyznać, że efekt był dla mnie bardzo satysfakcjonujący. To trochę tak jak ze snami w których poruszamy się po najbliższej okolicy, ale jednak w jakiś sposób innej, udziwnionej i przez to tak intrygującej. Tym właśnie miały być "Legendy miejskie", nowym odkrywaniem starych zakamarków.

- Lubisz swoje rodzinne miasto?

- Czuję się naprawdę silnie związany z tym miejscem i z pełnym przekonaniem mogę powiedzieć, że "lubię" to zbyt słabe słowo. Jaworzno jest miastem bardzo specyficznym. Ma dużą powierzchnię (152 km2, niewiele mniej niż Katowice) i stosunkowo mało mieszkańców jak na tak rozległy obszar (około 95 tysięcy). Pomimo, że historia miasta jest ściśle związana z przemysłem to ponad 30% terenu zajmują lasy, a drugie tyle użytki rolne. Niestety praktycznie wszystkie tereny zielone zostały w jakiś sposób przekształcone w wyniku działalności człowieka (co wcale nie oznacza, że nie mają wartości przyrodniczej). Stykają się tutaj dwa światy, z jednej strony przemysł, a może raczej jego resztki, a z drugiej cisza i spokój. Wynika to pewnie z tego, że Jaworzno leży na granicy Śląska i Małopolski. Kulturowo i historycznie bliżej nam do Krakowa, ale koniec końców zostaliśmy włączeni do konurbacji śląskiej.

atum

- W jednej z recenzji określono muzykę zawartą na "Legendach miejskich" jako gęsty i masywny, stworzony przy użyciu wielu ścieżek - dark ambient. A jak po swojemu nazwałbyś klimaty dźwiękowe zgłębiane przez Atum?

- Z reguły nie definiuję jakoś precyzyjnie tego co robię. Wydaje mi się jednak, że coraz bardziej odchodzę od tego co zwykło nazywać się dark ambientem. Nie ma w tym zresztą nic dziwnego, bo w moim mniemaniu ten termin został zdefiniowany i zarazem wyeksploatowany przez "Heresy" Lustmorda. Ciężko poruszać się bez końca wokół tych samych patentów. Eksploruję te rejony, które mnie akurat interesują, a klasyfikacje to dla mnie naprawdę drugorzędna sprawa.

- Atum nagrało już sześć płyt, cztery samodzielne i dwa splity. To całkiem spory dorobek. Czy wszystkie z tych albumów lubisz jednakowo, czy może masz swoich faworytów?

- Wydaje się naturalnym, że najbardziej podobają mi się najnowsze wydawnictwa, a więc właśnie "Legendy" i "Genius loci" Topografii. Rzadko wracam do tego co nagrywałem wcześniej, a mówiąc całkiem szczerze to praktycznie w ogóle nie słucham swoich nagrań po ich wydaniu. Każde wydawnictwo darzę jakimś sentymentem, ale nie mam osobistego rankingu.

- Jak powstawały "Legendy Miejskie" ?

- Ogromną inspiracją w czasie nagrywania "Legend" była dla mnie płyta polskiego projektu Rongwrong - "Historia Alfonsa Czahora". Moim zdaniem jest to jedna z najlepszych rzeczy jakie kiedykolwiek wyszły w tym kraju. Co do kwestii technicznych, to wszystko zaczęło się od zbierania nagrań terenowych. Zazwyczaj miałem z góry zaplanowane co chcę nagrać i umieścić w danym utworze. Potem zbierałem to do kupy, dodawałem drony i dogrywałem różnego rodzaju przeszkadzajki albo instrumenty. Pomogło mi w tym kilku znajomych z Jaworzna i Infamis. Ten ostatni zadbał też o to żeby płyta ostatnie szlify uzyskała w EVP Studio.

- Płyty Atum wydajesz głównie pod szyldem Beast Of Prey? Dobrze Ci się współpracuje z tym zasłużonym labelem?

- Współpraca od tych kilku lat przebiega bezproblemowo. Infamis to naprawdę świetny człowiek, który ma wiele bardzo dobrych pomysłów, a co najważniejsze nie brakuje mu motywacji do ich realizacji. Mam nadzieję, że jej nie straci, bo takich ludzi, którzy od lat idą w ściśle obranym przez siebie kierunku jest naprawdę bardzo mało. W dużym stopniu właśnie jemu zawdzięczam to, że w ogóle zająłem się tworzeniem tego typu dźwięków trochę bardziej poważnie.

- Jak dużo czasu zajmują Ci działania jako Atum? Czym jest dla Ciebie ten projekt ?

- Nad dźwiękami pracuję tylko wtedy gdy mam jakiś konkretny cel i ochotę. Te dwa czynniki zbiegają się ze sobą stosunkowo rzadko. Gdy już zaczynam to staram się skończyć w możliwie krótkim czasie, żeby przepaść pomiędzy poszczególnymi utworami nie była zbyt duża. Nie mam tutaj zamiaru rozwodzić się nad tym, że Atum jest dla mnie formą katharsis czy wnikaniem w jakieś niedostępne głębie. Może jedynie w tym pierwszym jest jakieś ziarnko prawdy, ale w gruncie rzeczy nie wiem jaki jest dokładny cel tego co robię. W każdym razie nie mam zamiaru przestać dopóki daje mi to jakiś rodzaj satysfakcji.

- Chciałbyś żeby nurt muzyczny, w którym działasz był bardziej popularny i sprzedawałbyś płyty w znacznie większym nakładzie ?

- Nie ma sensu się oszukiwać. Zwiększenie popularności tego nurtu na jakąś szerszą skalę nie jest możliwe. Szczerze mówiąc to właściwie mało mnie interesuje ile jest osób, które słuchają tego typu dźwięków. Najważniejsze żeby trafiały do tych do których powinny. Nie chodzi tutaj jednak o żaden elitaryzm czy coś podobnego, a raczej o samą specyfikę gatunku, która warunkuje takie, a nie inne grono odbiorców.

- Czy masz, oprócz recenzentów, również sygnały od swoich słuchaczy z opiniami na temat dźwięków Atum?

- Jeżeli już ktoś dzieli się jakąś interpretacją to zazwyczaj ma ona niewiele wspólnego z tym co sobie sam na początku zakładałem. Nie mam z tym oczywiście żadnego problemu. Już sam fakt, że ktoś w ogóle się nad tym zastanawia jest budujący.

- Spotkałeś się z jakąś interpretacją swojej muzyki, która szczególnie Cię zdziwiła albo zaskoczyła czy zirytowała?

- Pamiętam, że zdziwiłem się dość mocno, gdy ktoś porównał Agorafobię do Neptune Towers. Większość tego typu zestawień na jakie do tej pory natrafiłem wydawała mi się trochę bez sensu, ale cóż począć (śmiech) . Zazwyczaj spotykam się z różnymi synonimami słowa "depresyjne" w odniesieniu do swoich płyt. Pewnie jest w tym trochę prawdy, ale nie zawsze jest to dobre słowo. W każdym razie interpretacja to osobista sprawa każdego słuchacza. Nie mam zamiaru niczego prostować ani tłumaczyć bo zazwyczaj przeradza się to w pustą paplaninę. Więcej dźwięku, mniej teorii.

- Czy przewidujesz, oprócz pracy "studyjnej" również prezentację swoich utworów na koncertach?

- Nie przewiduję. Mam dość negatywny stosunek do wszelkiego rodzaju "ambientowych" koncertów. Zazwyczaj są to dźwięki, które po prostu nie nadają się do słuchania przy udziale większej publiki. Mimo wszystko jestem otwarty na tego typu propozycje jeżeli tylko wydadzą mi się w jakiś sposób wyjątkowe.

- Pewnie zaczynasz powoli myśleć już o kolejnym albumie. Jak może "wyglądać"?

- Muszę przyznać, że na razie nie myślę nad kolejnym albumem Atum. Mam za to część materiału do nowej Topografii i zalążki całkiem innego projektu. Atum był dla mnie czymś na kształt poligonu doświadczalnego, cały czas starałem się w jego obrębie szukać nowych, właściwszych środków wyrazu. W tym momencie wszedłem w taki etap, że mam w głowie zarysowaną pewną stałą wizję tego co chcę uzyskać i staram się to realizować już poprzez kolejne, bardziej jednolite pod względem formy projekty. Gdzieś tam tli się oczywiście plan wydania czegoś nowego pod tym szyldem, ale zobaczymy.

- Dzięki za wywiad

Rozmawiał Arkadiusz Zacheja




powrót do WYWIADY >>>

strona główna
wywiady
multimedia
naszywki
kontakt








copyright