strona główna
wywiady
artykuły
wydarzenia
fotoblog
linki
kontakt
  dark ambient<>industrial<>experimental<>martial

ACCOMPLICE AFFAIR > strefa ciszy

Pod koniec ubiegłego roku ukazał się szósty album Accomplice Affair zatytułowany "The Zone Of Silence". Tym razem płyta wyszła spod skrzydeł gdańskiego Zoharum. O nowym materiale rozmawiam z Przemkiem.



accomplice

Fort Lyck: The "Zone Of Silence" to szósty album Accomplice Affair. Jak opisałbyś tą płytę porównując ją z wcześniejszymi?

Acomplice Affair: Album praktycznie pod każdym względem różni się od wszystkich swoich poprzedników. Przede wszystkim zawiera bogatsze instrumentarium. Dla potrzeb albumu wykorzystałem w 100% żywe instrumenty. Oczywiście zaprosiłem do współpracy lokalnych muzyków, którzy pomogli mi nagrać partie perkusyjne, kontrabas, klawisze i wokale. Również sam proces komponowania utworów uległ zmianie. Kiedyś nagrywałem je spontanicznie, pod wpływem chwili. Teraz kompozycje są bardziej przemyślane, a ich proces „dojrzewania” trwa znacznie dłużej. Zadbałem w szczególny sposób także o warstwę graficzną albumu. Chciałem by klimat muzyczny odzwierciedlał, to co jest zamieszczone na okładce. Myślę, że się udało... Album tworzy całość pod względem graficznym i muzycznym.

- „Strefę Ciszy” wyróżnia także udział wielu gości.

- Tak. Są to muzycy związani głównie z kaliską sceną alternatywną. Meres, który nagrał w tytułowym utworze partie perkusyjne, kontrabas i wokal -udziela się sesyjnie w wielu projektach oraz nagrywa swoje autorskie płyty. Bardziej znanym muzykiem jest Baltazar Kobera - autor podkładów do większości utworów. Na płycie swoją obecność zaznaczył także młody utalentowany muzyk z Małopolski - Lusghar. Jest autorem znakomitej, klimatycznej partii klawiszy w utworze nr 4.

- Większość wcześniejszych krążków wydawałeś samodzielnie. Dlaczego tym razem zrobiło to Zoharum?

- Label ten wykazywał bardzo żywe zainteresowanie wydaniem nowego albumu Accomplice Affair. Pomyślałem, że warto byłoby to wykorzystać. Bardzo trudno jest bowiem wydawać płyty i jednocześnie zadbać o wszystkie sprawy marketingowe, promocyjne i finansowe. Dzięki temu mam teraz większą swobodę. Mogę skupić się praktycznie wyłącznie na graniu i tworzeniu muzyki. Resztę pozostawiam wytwórni.

- Także okładka płyty, a raczej jej oprawa graficzna jest inna niż przy poprzednich wydawnictwach... Wyróżnia się pozytywnie.

accomplice

- Tak, zdecydowanie. Uważam, że jest to krok milowy do przodu. Okładka bardzo długo dojrzewała w mojej głowie aż w końcu zdecydowałem się na taki jej kształt. Czarno biała forma spełnia się w 100%. Pomysł okładki wyszedł ode mnie, a jego realizacją zajął się grafik z Ostrowa Wlkp. - Sławek Wawrowski, z którym zresztą współpracuję od ładnych paru lat.

- Porównując np. „Jezioro Wspomnień” ze „Strefą Ciszy” - nowa płyta jest dojrzalsza, bardziej dopracowana i przemyślana. Też tak uważasz?

- Dokładnie tak. Byłoby zresztą nie w porządku gdyby było inaczej. Projekt cały czas rozwija się, a jego muzyka ewoluuje. Idzie do przodu. Staje się przez to dojrzalsza i bardziej przemyślana. Myślę, że nie trzeba porównywać akurat "Jeziora wspomnień" ze "Strefą ciszy". To samo zaobserwujesz także przy "Samotnym Horyzoncie" czy "Cieniach". "Strefa Ciszy" jest najlepszym jak dotąd albumem Accomplice Affair. Najbardziej przemyślanym i najdojrzalszym w całej dyskografii projektu. W chwili obecnej mam już szkice nowych utworów, wiem co chcę z nich wydobyć i jak mają zabrzmieć. Wiem też, że "Strefa Ciszy" to nie kres moich muzycznych możliwości, stać mnie na wiele, wiele więcej.

- Zawsze w muzyce AA podobał mi się duży udział żywych gitar co nieczęsto spotykane jest w dark ambiencie. Czy wynika to z tego, że gitara jest Twoim ulubionym instrumentem?

- Gitara zawsze była, jest i będzie moim ulubionym instrumentem. Na codzień udzielam się jako nauczyciel gry na gitarze klasycznej, akustycznej, elektrycznej i basowej. W swojej pracy z młodzieżą staram się przekazać przede wszystkim to, że granie na gitarze to nie tylko dźwięki, ale przede wszystkim dusza i nie trzeba grać zakręconych kombinacji, nie trzeba też być wirtuozem by być dobrym gitarzystą. Niekiedy wystarczy zagrać trzy, cztery dźwięki od serca. Takie, które są zrozumiałe, a które w ostatecznym rozrachunku zabrzmią o wiele lepiej i dojrzalej niż jakaś skomplikowana solówka.

- Zawsze podkreślałeś swoją fascynację progresywnymi zespołami lat siedemdziesiątych. A lubisz podejście do gitary np. Jimiego Hendrixa?

- Można powiedzieć, że poniekąd wychowałem się na jego muzyce. Tak jak większość dzieciaków zafascynowanych gitarą elektryczną szukałem inspiracji. Jak sam wiesz w latach 80 czy początku lat 90 nie było to wcale takie proste. Tym bardziej, że dostęp do dobrych płyt z zachodu był ograniczony. Kiedyś kolega dorwał gdzieś kasetę Hendrixa, przy której siedzieliśmy godzinami i odtwarzaliśmy ją od nowa i od nowa. Dla mnie wtedy było niepojęte w jaki sposób z gitary można wydobywać takie dźwięki. Zrodziła się we mnie chęć nauki gry na gitarze. Jeśli chodzi o Hendrixa to był on fanatykiem tego instrumentu. Całymi dniami przesiadywał z gitarą. Z przecieków wiadomo też, że z instrumentem chodził do ubikacji. W młodości też w pewnym sensie byłem fanatykiem gitary. Również przesiadywałem z nią całymi dniami i nie wyobrażałem sobie spędzania czasu bez wiosła. Szczerze mówiąc zostało mi to do dzisiaj. (śmiech)

- Na płytach Accomplice Affair zawsze podejmowałeś ważne tematy. Tym razem opowiadasz o dzieciach, a raczej nieciekawych zjawiskach z nimi związanych... Skąd akurat taki temat?

- Temat z życia wzięty. Każdy człowiek ma w sobie jakąś wrażliwość, inaczej postrzega i reaguje na różne bodźce z zewnątrz. Mnie osobiście przeraża masa spraw, które człowiek komplikuje sobie na własne życzenie. Pogoń za pieniędzmi sprawia, że ludzie zatracają w sobie poczucie pewnych podstawowych wartości. Nie myślą i nie patrzą racjonalnie na to co dzieje się wokoło. Odbija się to również na dzieciach. Jestem osobą wrażliwą i poprzez muzykę chcę uczulić wielu ludzi na zło, które dzieje się wokół nas.

- Przy okazji poprzedniej rozmowy mówiliśmy o scenicznych występach Accomplice Affair. Wtedy jeszcze grałeś sam. Obecnie to się zmieniło i Twój projekt na koncertach to już całkiem liczny ansambl...

- Przez ostatni rok występowaliśmy jako kwartet. Obecnie Accomplice Affair to już tylko duet. Ja oraz Karol Górski na wokalu. Reszta składu nie dorosła mentalnie do tego projektu.

- Czy zainteresowanie nową płytą i koncertami AA satysfakcjonuje Cię? Czujesz się spełniony jako artysta?

- Płyta jest świeża i cały czas toruje sobie drogę. Została uznana w paru plebiscytach za jedną z ciekawszych płyt z muzyką alternatywną w ubiegłym roku. W kilku recenzjach określono ją jako najlepszą płytę wydaną przez Zoharum w 2013 r. Niemiecka stacja radiowa Radiomodul nominowała nas i album „The Zone of Silence” do nagrody roku jako najciekawszy zespół i najciekawsza płyta. Jeśli chodzi o promocję to dużą rolę odgrywa facebook. Dzięki temu portalowi wielu nowych słuchaczy dowiedziało się o Accomplice Affair i nowej płycie. Ogromną pracę promocyjną wykonuje także Zoharum. Natomiast w kwestii koncertów cały czas prowadzę rozmowy z organizatorami i klubami. Już 27.04. wespół z Canis Carbonis i Dogs In Trees gramy ciekawy gig w Poznaniu. 25 października br. najprawdopodobniej zagramy na III edycji Kalisz Ambient Festiwal. Już teraz wszystkich gorąco zapraszamy.  

-Dzięki za wywiad.

Rozmawiał Arkadiusz Zacheja



KONKURS -> DO WYGRANIA PŁYTY Accomplice Affair

KLIKNIJ!


powrót do WYWIADY >>>

strona główna
wywiady
multimedia
naszywki
kontakt









copyright