Accomplice Affair > wypadkowa ambientu i rocka
Niespełna dwa tygodnie temu ukazał się czwarty pełnowymiarowy album Accomplice Affair. Rozmiawiałem z Przemkiem świeżo po premierze "Cieni".
|
FORT LYCK: Jak w kilku zdaniach zaprezentowałbyś nową płytę Accomplice Affair - "Cienie"?
Przemek: Witaj Arku. Miło znowu z Tobą porozmawiać po tak długiej przerwie. (śmiech)
Mój nowy album jest rozwinięciem pomysłów z "Samotnego Horyzontu".
Przy pisaniu muzyki na poprzedni materiał nazbierało mi się sporo pomysłów, których nie byłem w stanie umieścić na jednym wydawnictwie.
"Cienie" urozmaiciłem wieloma dronami i samplami, dzięki czemu
muzyka nabrała nowych barw i przestrzeni. Stała się przez to głębsza i
bardziej urozmaicona.
- Faktycznie na nowym materiale daje się usłyszeć rozwinięcie wielu
pomysłów znanych z poprzedniego krążka. Według Ciebie "Cienie" są lepszą płytą od "Samotnego Horyzontu"?
- Nie określałbym tego w kategoriach płyta lepsza czy gorsza. Przez
okres pomiędzy tymi dwoma albumami nastąpił pewien progres. Pomysły na
płytę dojrzewały we mnie i postanowiłem je rozwinąć. Nadać im ciekawych
barw poprzez dodanie nowych instrumentów, dronów, itd. Byłoby nudno nagrywać kolejną płytę za pomocą samej gitary. Można tak
stworzyć jeden, dwa albumy, ale na dłuższą metę stałoby się to nużące.
Ciągle szukam nowych rozwiązań, patentów, czegoś co pozwoliłoby
mojej muzyce odkrywać co chwila nowe horyzonty.
- Przy okazji naszej poprzedniej rozmowy wspominaliśmy, że najczęściej
swoje płyty nagrywasz w porze zimowo-wiosennej. Widzę, że "Cienie"
również powstały na prełomie tych dwóch pór roku...
- Zgadza się. Materiał na płytę powstał w okresie zimowo-wiosennym. Potem była mała przerwa przed miksami i masteringiem. Lato jakoś nie bardzo inspirowało mnie by ślęczeć przed komputerem. We wrześniu zabrałem się za miks nowego materiału. Nie wiem jak to robią inni artyści z kręgu muzyki ambient, ale ja nie wyobrażam sobie tworzenia w prażącym słońcu, otoczeniu śpiewu ptaków (śmiech). Aby w pełni
wczuć się w klimat - potrzebuję wyciszenia, melancholii i w pewnym sensie
nostalgii, a takie doznania wywołuje we mnie właśnie pora jesienno-zimowego i zimowo-wiosennego przesilenia.
- We wkładce do płyty zamieściłeś fragmenty poezji Tadeusza Micińskiego.
Lubisz twórczość tego młodopolskiego autora?
- Szczerze mówiąc poezję Micińskiego znam od niedawna. Kiedyś siedząc w Internecie szukałem wierszy, prozy, czegokolwiek co mogłoby mnie w pewien sposób zainspirować do stworzenia czegoś nowego. Byłem trochę wypalony i potrzebowałem jakiegos dopalacza. W ten sposób dotarłem do Tadeusza Micińskiego. Jego poetyki od razu mnie
zainspirowały i stały się bliskie. Poczułem w nich więź z moja muzyką
i stwierdziłem, że będą pasowały do albumu "Cienie". Wczytaj
się w teksty i wsłuchaj w muzykę, a odnajdziesz sens tej płyty.
- Najnowsza płyta wyszła ponownie spod skrzydeł My Hands Music czyli
Twojej małej wytwórni. Nie chciałeś wydać albumu korzystając z usług
jakiejś "zewnętrznej" firmy czy po prostu wolisz mieć wszystko "pod
kontrolą" od początku do końca?
- Powodem tego, że kolejną płytę wydałem w kraju własnym sumptem jest
brak zainteresowania ze strony innych wytwórni. Jeśli już to
zainteresowane są z reguły małe firmy, które raczej nie są w
stanie zagwarantować mi tego co bym od nich oczekiwał. A nie mam wcale wygórowanych żądań. Chcę tylko by muzyka została wydana w miarę profesjonalnie na nośniku CD w ilości minimum 500 sztuk, jeśli nie można więcej. Najczęściej proponuje się mi wydanie płyty na CD-R w ilości 100 sztuk. Przykro mi, ale to trochę za mało.
- Czyli rozumiem, że "Cienie" wyszły przynajmniej w 500 egzemplarzach?
- Album wydałem w nakładzie 1000 sztuk. W razie potrzeby zamierzam dorobić następną partię, ale nie wiem czy uda mi się upłynnić pierwszą. Pożyjemy zobaczymy.
- Na płycie gościnnie wystąpił Marek Styczyński z Karpat Magicznych.
Jak doszło do tej współpracy?
- Współpracę z Markiem Styczyńskim rozpocząłem już dwa lata temu.
Wtedy on zaproponował mi udział w płycie "Cyber Totem Remix Project".
Był to krążek z remiksami i utworami zainspirowanymi dronami z jego
zbiorów. Potem dostałem ofertę zagrania na festiwalu Karpaty Offer w
Nowym Sączu, a gdy tworzyłem muzykę na nowy album pomyślałem, że Marek
tym razem mógłby wziąć udział w nagraniu mojej płyty. Złożyłem mu
propozycję współpracy, omówiliśmy wszystko na spokojnie i
stwierdziliśmy, że coś ciekawego z tego może wyjść. W efekcie powstały
dwa utwory, a Marek nagrał swoje partie przy użyciu cytry fidoli. Na
płycie jest to utwór 1 i 2 .
- Przy okazji naszej poprzedniej rozmowy dopiero przymierzałeś się do grania koncertów... Z biegiem czasu to się zmieniło. W ubiegłym roku zagrałeś na festiwalu muzyki elektronicznej w Kaliszu... Czy zamierzasz promować najnowsze wydawnictwo na koncertach?
- Tak, mam zamiar promować nową płytę na koncertach. Zresztą część
świeżego materiału zagrałem na wspomnianym przez Ciebie festiwalu muzyki
elektronicznej w Kaliszu.
- Jak wygląda koncert Accomplice Affair od strony technicznej?
- Jak wiesz moim podstawowym instrumentem do komponowania
muzyki jest gitara. Tak samo jest na koncertach. Podczas występów używam
gitary elektrycznej oraz akustycznej. Do tego dochodzi mój wokal oraz
podkłady z laptopa. Kilka koncertów w 2009 roku zagrałem z muzykiem
towarzyszącym, który grał na darabuce i djembe. Niestety człowiek ten z
przyczyn osobistych zakończył współpracę, a szkoda bo muzyka nabrała
wtedy zupełnie innych barw. Obecnie występuję sam, ale nie
wykluczam w przyszłości wzmocnień na scenie.
- Twoja gitara to element oryginalny i charakterystyczny,
dla muzyki Accomplice Affair. Czy spotykasz się z jakimiś ciekawymi opiniami słuchaczy na temat swoich dźwięków?
- Opinii na temat mojej muzyki jest bardzo wiele. Generalnie każda
jest inna. Ludzie porównują ją z Pink Floyd, King Crimson, Burzum. Słyszałem nawet wypowiedzi, że gram gotyckiego rocka i prorocka. Także sam widzisz jaką rozbudowaną stylistycznie muzykę tworzę ( śmiech ). Na pewno dzięki brzmieniu gitar, przez wielu jestem umieszczany bliżej rocka niż elektroniki czy ambientu. Osobiście swoją muzykę określiłbym raczej jako wypadkową rocka i ambientu. Zresztą kto posłucha moich płyt sam stwierdzi gdzie leży prawda.
- Jesteś świeżo po premierze "Cieni". Myślisz już o następnych
zamierzeniach dotyczących swojego projektu?
- Na razie skupiam się na promocji płyty. Jeśli miałeś na myśli pisanie nowych utworów to jeszcze na to za wcześnie.
- Dzięki za wywiad
Rozmawiał Arkadiusz Zacheja
powrót do WYWIADY >>>
|